Skontaktuj się z nami

REKLAMA

WYWIADY

fot: Stefan Olszak

POWIAT ZĄBKOWICKI » Ząbkowice Śląskie Dodaj do:

Daniel Dymurski

2010-07-05 02:54:16

Ekipa expressu-miejskiego miała niezmierną przyjemność uczestniczenia w testach rajdowych Tomka Kuchara i Daniela Dymurskiego. Daniel specjalnie dla kibiców z expressu udzielił dość obszernego wywiadu, w którym mowa o jego pasji sportami motorowymi i współpracy z Tomkiem Kucharem.


Express-miejski.pl: Od jak dawna trwa Twoja pasja rajdami?

Daniel Dymurski: Dokładnie nie pamiętam od kiedy, ale na pewno od wczesnych lat dziecięcych. Rajdami zaraził mnie mój Tato, który zabrał mnie, gdy byłem dzieckiem na Rajd Polski. Jeździłem z Nim co roku. Potem, gdy trochę podrosłem wybierałem się wraz  kolegami na przeróżne rajdy, które odbywały się w okolicach. 

Express-miejski.pl: Kiedy zacząłeś brać czynny udział w rajdach? 

Daniel Dymurski: Pierwszy mój rajd, w którym brałem udział miał miejsce w 1998 roku. 

Express-miejski.pl: Czy zawsze jeździłeś jako pilot, czy próbowałeś swoich sił także jako kierowca?

Daniel Dymurski: Moim marzeniem zawsze były starty w Mistrzostwach Polski. Wtedy kiedy ja zaczynałem przygodę z rajdami to każdy, kto chciał jeździć w jakichkolwiek Mistrzostwach czy to jako kierowca, czy pilot musiał mieć doświadczenie za kierownicą rajdówki. Jeździłem więc przez półtora roku na lewym fotelu w KJS-ach czyli rajdach amatorskich. Potem przerzuciłem się na pilotowanie ze względu na to, że nie miałem zbyt wielu środków finansowych. Bycie kierowcą wiąże się niestety z posiadaniem dość dużego zaplecza finansowego. Piloci pod tym względem mają trochę lżej. Od razu przekonałem się, że jazda na prawym fotelu jest stworzona dla mnie i zostałem już przy tej opcji. 

Express-miejski.pl: Co uważasz za największe swoje sukcesy sportowe?

 Daniel Dymurski: Dość długo jeździłem z Mariuszem Pelikańskim. To właśnie dzięki tej współpracy tak naprawdę zakosztowałem zwycięstw w Mistrzostwach Polski w Pucharze Peugeota 206, co zaowocowało zdobyciem Mistrzostwa Polski w 2003 roku. Oprócz tego, sam fakt, że Tomasz Kuchar zaproponował mi współpracę jest dla mnie wielkim wyróżnieniem. Dzięki niemu zaś zdobywamy czołowe miejsca w klasyfikacjach generalnych Mistrzostw Polski oraz startujemy w rajdach zagranicznych.

Express-miejski.pl: Od jak dawna jeździsz z Tomkiem Kucharem?

 Daniel Dymurski: Moja współpraca zaczęła się w 2007 roku, a naszym pierwszym wspólnym rajdem była Warszawska Barbórka. Wspominamy ją bardzo miło, ze względu na to, że była debiutem, a mimo to, wygraliśmy ją. W roku 2009 wyrównaliśmy rekord wygranych Barbórek, który należał do nieodżałowanego Mariana Bublewicza. 

Express-miejski.pl: Czy pilot całkowicie zawsze ufa swojemu kierowcy?

 Daniel Dymurski: W tym sporcie trzeba sobie przede wszystkim ufać. Musimy ufać w to, że samochód jest doskonale przygotowany do rajdu, musimy ufać swojemu zespołowi i przede wszystkim sobie nawzajem. Oczywiście każdy ma prawo się pomylić, zarówno kierowca, jak i pilot, bo jak wiemy nie ma ludzi doskonałych i nieomylnych. Tak naprawdę w każdym rajdzie powierzamy sobie nawzajem swoje zdrowie, a nawet życie, więc to zaufanie musi być. 

Express-miejski.pl: Czy zawsze jesteś pewien swoich notatek? Czy może zdarza Ci się, że tuż przed samym startem myślisz czy można było jakiś zakręt opisać trochę inaczej. Może trochę wolniej lub szybciej?

 Daniel Dymurski: Przed samym startem jesteśmy całkowicie pewni notatek, ze względu na to, że jesteśmy już na takim poziomie, że nie możemy sobie pozwolić nawet na najmniejszy błąd. Zdarzają się faktycznie poprawki, ale najczęściej na zapoznaniu z trasą. Czasem zdarza się tak, że już podczas trwania rajdu i przejazdu odcinka specjalnego dochodzimy do wniosku, że można było jednak trochę inaczej wejść w jakiś zakręt. Wtedy kierowca daje mi komendę naniesienia poprawki w zeszycie i kolejną próbę pokonujemy już z większą prędkością, bo jesteśmy pewni, że jest to bezpieczne, ale zdarza się to bardzo rzadko. To jest normalne, ale ze względu na to, że na zapoznanie z trasą jedziemy zwykłą osobówką. Musimy się wtedy stosować do przepisów ruchu drogowego, więc największą prędkość, jaką możemy jechać jest 90 km/h. Podczas rajdu tą samą trasę pokonujemy już całkiem innym sprzętem, który pozwala rozwijać naprawdę niesamowite prędkości.

Express-miejski.pl: Podczas rajdu wielu kibiców do Was macha. Czy udaje Wam się wśród tłumu wychwycić swoich znajomych i rodzinę? Czy jesteście tak skupieni i pochłonięci rajdem, że nie zwracacie na nich uwagi?

 Daniel Dymurski: Kibiców przede wszystkim nie da się nie zauważać. W niektórych miejscach jest ich naprawdę bardzo dużo. Wiele z nich do nas macha, co nas bardzo cieszy i motywuje. Potrafimy jednak wśród takiego tłumu zauważyć swoich bliskich i zdarza się to prawie zawsze. Jeśli jest taka możliwość, staramy się im zawsze odmachnąć.

Express-miejski.pl:  Jeździłeś wieloma samochodami. W jakim czujesz się najbezpieczniej?

 Daniel Dymurski: Przede wszystkim startowałem Peugeotem 206, a obecnie mam przyjemność podróżować Peugeotem 207 S2000, to naprawdę świetny radowy wynalazek J Generalnie uważam, że w każdej rajdówce jest w miarę bezpiecznie, a w obecnym czasie systemy zabezpieczeń, które chronią nas w środku są tak dopracowane, że możemy czuć się w nich bezpiecznie. Specjalne klatki bezpieczeństwa, kaski, fotele oraz niedawno wprowadzone tzw. Hansy bardzo się przydają i są niezbędne.

Express-miejski.pl: Jaki jest Twój najgorszy wypadek?

 Daniel Dymurski: Wypadków miałem już kilka w swojej karierze. W rajdach jeździ się na granicy, więc to się zdarza. Ale najbardziej utkwił mi w pamięci wypadek z Maciejem Rzeźnikiem. Wypadliśmy z drogi przy 170 km/h Peugeotem 206. Dachowaliśmy przez kilka metrów. Samochód zatrzymał się na boku. W dużej części spłonął. Był praktycznie nie do odbudowania. Mimo to, udało nam się wyjść o własnych siłach. Mieliśmy jedynie kilka zadrapań od stłuczonej szyby, co daje potwierdzenie tego, co mówiłem już wcześniej, że są to naprawdę bezpieczne samochody. Nie mniej jednak nie jest to nic przyjemnego. O wielu rzeczach się wtedy myśli.

Express-miejski.pl:  Czy Twoim zdaniem mielibyście szansę z Tomkiem zajmować czołowe miejsca za sterami słabszego wozu?

 Daniel Dymurski: Myślę, że było by to realne. Trzeba jednak liczyć się z tym, że nie bralibyśmy udziału w walce o czołowe miejsca w klasyfikacji generalnej. Teamy ze słabszymi samochodami walczą o czołowe miejsca w odpowiednio dobranych do siebie klasach. Ale tak, myślę, że dalibyśmy sobie radę, gdyby była taka konieczność. Zawsze dajemy z siebie wszystko i „idziemy na maxa".

Express-miejski.pl:  Co myślisz więc o rajdowcach, którzy biorą czynny udział w Mistrzostwach Polski, ale na jakiś czas przenoszą się do niższych klas lub siadają z niedoświadczonymi kierowcami/ pilotami?

 Daniel Dymurski: Uważam, że to dobre posunięcia. Sam miałem taką sytuację, że jeżdżąc już w RSMP cofnąłem się do KJS i wsiadłem do wozu z całkowicie „świeżym" i niedoświadczonym kierowcą. Nie uważam jednak tego jako cofanie się, wręcz przeciwnie. Każdy kilometr, który pokonujemy w rajdówce jest formą nauki i treningów. Lepiej jest brać udział w rajdach niższej klasy, czy też starować słabszymi autami, niż siedzieć bezczynnie w domu. Ja zdecydowałem się na taki krok, bo nie chciałem zaprzepaścić tego, do czego długo dążyłem i wybić się z rytmu.

Express-miejski.pl:  Co sądzisz o przygotowaniu, atmosferze i kibicach rajdów zagranicznych?

 Daniel Dymurski: Może nie mam zbyt dużego doświadczenia za granicami naszego kraju, ale w kilku rzeczywiście brałem udział. Wspominam je naprawdę bardzo miło. Nie spodziewaliśmy się, że będziemy tak gościnnie przyjęci jako obcokrajowcy.

Express-miejski.pl:  Jak oceniasz poziom zabezpieczeń rajdów w Polsce?

 Daniel Dymurski: Z pewnością jest dużo lepszy poziom zabezpieczeń rajdów niż kilka lat wstecz. Na niektórych rajdach zaobserwowaliśmy naprawdę dobrze zabezpieczone odcinki. Niestety coś takiego wiąże się ze sporymi kosztami. Wiadomo. Każda osoba zatrudniona do ochrony, każdy „safeciarz" to dodatkowy koszt. Więc nie oszukujmy się, jeśli dany rajd nie ma sporego zaplecza finansowego, to jest on mniej zabezpieczany. Zawsze jednak przed odcinkiem specjalnym jeździ grupa osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo, która sprawdza poziom zabezpieczenia danych OS- ów. Jeśli okaże się któryś niebezpiecznym, jest on odwoływany.

Express-miejski.pl:  Czy jest ktoś, kto uczył Cię opisywania trasy?

 Daniel Dymurski: Nie. Do wszystkiego dochodziłem sam, własną pracą. Zaczynałem swoją przygodę z rajdami w czasach, w których nie było możliwe branie udziału w jakiś kursach doszkalających w tym temacie. Trochę podpatrzyłem u kolegów. Zazwyczaj odbywało się to w ten sposób, że „Pelikan" dyktował co mam pisać, ja pisałem i z tego wychodziła nam trasa :)

Express-miejski.pl:  Czy razem z Tobą jeździ Twoja „ grupa wsparcia" w postaci Twoich przyjaciół lub rodziny?

 Daniel Dymurski: Oczywiście! Moja żona stara się być ze mną na rajdach, choć teraz jest troszkę trudniej, ze względu na to, że 7 miesięcy temu urodziła nam się córcia. Ale na rajdzie ELMOT, który mogę traktować jako domowy, dziewczyny już były :). Często przyjeżdżają rodzice, którzy bardzo rzadko opuszczają jakiś rajd. Znajomi też zazwyczaj jeżdżą, a nawet jeśli nie mogą się pojawić, śledzą wyniki w telewizji lub Internecie. Często dostaje smsy z życzeniami powodzenia lub gratulacjami.

Express-miejski.pl:  Więc można powiedzieć, że rajdy spędzasz  i traktujesz rodzinnie.

 Daniel Dymurski: Można tak powiedzieć. Rajdy naprawdę zajmują wiele czasu, który można było by spędzić z rodziną. Nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że Mistrzostwa Polski nie trwają tylko 2 dni. To nie tylko sobota i niedziela czyli dni, w których oglądacie nasze zmagania. Już 2 lub nawet 3 dni wcześniej rajd zaczyna się dla nas. Jeden, a czasem nawet dwa dni przeznaczone są na zapoznanie się z trasą oraz opis, potem badanie techniczne samochodu, odbiór administracyjny, oficjalny, honorowy start i wiele innych czynności wpływających na to, że rajdy są tak długie. Na szczęście już powoli wchodzą przepisy mające na celu skrócenie tego czasu.

Express-miejski.pl:  Od wielu kierowców, z którymi miałeś okazję jeździć wiemy, że uważają Cię za profesjonalistę. Jak Ty na to patrzysz?

 Daniel Dymurski: Bardzo mi miło, że moi kierowcy tak się o mnie wypowiadają. Ja osobiście nie uważam się za osobę, która wszystko już wie. Tak naprawdę człowiek uczy się całe życie i nigdy nikt nie dojdzie do krystalicznej perfekcji. Mimo tego myślę, że fakt, że kierowcy podejmują ze mną współpracę, która trwa dość długo może świadczyć, że spełniam ich oczekiwania i to może być potwierdzeniem, że do profesjonalizmu jest mi bliżej niż dalejJ Na tak wysokim poziomie, na którym teraz jestem nie ma już zabawy. To naprawdę wielka rywalizacja i ciężki kawałek chleba. Absolutnie nie można pozwolić sobie na błędy. Do wszystkiego trzeba podchodzić profesjonalnie startując w tak profesjonalnym teamie jakim jest Peugeot Sport Polska Rally Team. Najważniejsze jest, by nie popaść w rutynę i cały czas się rozwijać, stawiać sobie cały czas wyższe cele i starać się je osiągać.

Express-miejski.pl:  Powiedz nam, do czego właśnie chcesz dojść w sporcie? Jaki jest teraz Twój największy cel?

 Daniel Dymurski: Drabinka celów, jakie sobie stawiam stale rośnie. W zeszłym roku, gdy zdobyliśmy tytuł Wice Mistrza, to w tym roku chcielibyśmy być Mistrzami w generalce. Oczywiście w zeszłym roku na osłodę wywalczyliśmy Mistrzostwo Polski w klasie S2000, co chcielibyśmy w tym roku powtórzyć, ale z pewnością lekko nie będzie. Kolejnym krokiem i marzeniem chyba każdego są Mistrzostwa Europy, potem nowo powstałe Mistrzostwa IRC, a skończywszy na Mistrzostwach Świata. Wydaje mi się, że jestem przykładem na to, że naprawdę warto mieć marzenia i je realizować. Niegdyś ktoś mi powiedział, iż trudne do osiągnięcia są pełne starty w Mistrzostwach Polski. Dziś zajmuję w nich czołowe miejsca. Dlatego zawsze powtarzam, że konstruktywne działanie jest bardzo ważne. Trzeba mieć marzenia i iść w zaparte, by się spełniły. Tomasz Kuchar startował już kiedyś w Mistrzostwach Świata, nie widzę powodu dla którego nie mógł by tam powrócić ze mną na prawym fotelu :)


 Daniel Dymurski: Dziękuję za rozmowę.

 Express-miejski.pl:  My również :) Życzymy także kolejnych sukcesów zarówno Tobie, jak i Tomkowi. Do zobaczenia na kolejnym rajdzie :)


Mouse

  • powrót
    • brak ocen
    • oceń:            

Komentarze + DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

Copyright © 2009-2010 Express-Miejski.pl

Kontakt z nami: kontakt@express-miejski.pl tel. 726 22 10 22 Gadu-Gadu 13833371