POWIAT ZĄBKOWICKI » Bardo
UMiG Bardo / Mariusz Chmielowiec, 2010-07-29 16:38:58
28.07.2010 r. odbył się III etap rowerowego rajdu górskiego Sudety MTB Challenge 2010 z metą w Bardzie. Kolarze z całego świata przejechali tego dnia trasę o długości ok. 59,5 km ze Stronia Śląskiego do Barda, pokonując ok. 2520 m przewyższeń.
III etap wyścigu przebiegał przez kilka pasm górskich: północną część Masywu Śnieżnika, Góry Bialskie, Przełęcz Suchą i Przełęcz Dział. Szerokie szutrowo-brukowane dukty, charakterystyczne dla tych rejonów, wymagały od uczestników odpowiedniej techniki jazdy i czujności na zjazdach.
Ostatnia część etapu to Droga Krzyżowa, czyli stromy zjazd z Bardzkiej Góry, zwanej Kalwarią. Najeżona kamieniami, mokra i śliska ścieżka okazała się zdradliwa i niebezpieczna nawet dla najbardziej doświadczonych kolarzy.
O godzinie 18:00 na boisku sportowym w Bardzie miało miejsce podsumowanie III etapu wyścigu, podczas którego Zastępca Burmistrza Miasta i Gminy Bardo, Grażyna Cal, wręczyła dyplomy i medale dla najlepszych kolarzy oraz podziękowania dla organizatorów rajdu.
Dla urozmaicenia wieczoru Centrum Kultury i Promocji w Bardzie przygotowało krótki program artystyczny - specjalnie dla kolarzy i zgromadzonej publiczności wystąpił zespół Break Dance z Barda.
MARIUSZ CHMIELOWIEC
Fotograf, www.mimart.eu
Wylądowałem na fragmencie Drogi Krzyżowej i to dosłownie. To naprawdę ekstremalny sport. Jak się okazało był to jeden z najtrudniejszych odcinków dla zawodników MTB Challenge w Bardzie. Kamieniste, mokre i śliskie podłoże, wystające korzenie, wąskie przesmyki wypłukane przez deszcz z ostrymi zakrętami - to trasa z wyzwaniem. Wydawało mi się, że wybrałem dobre i bezpieczne miejsce do zdjęć. Bardzo się myliłem. Najbardziej obawiałem się wywrotek, które kończyły się lądowaniem plecami, czy głową na skałach. W przerwach między zdjęciami pomagałem uczestnikom przy wypadkach, a niektóre z nich wyglądały naprawdę groźnie. Siniaki, rozcięcia, krew, złamania i wybite zęby to dla wielu chleb powszedni. Kaski naprawdę ratowały życie! Uczestnicy byli pod tak silnym działaniem adrenaliny, że nawet poważne uszkodzenia ciała nie były w stanie powstrzymać przed osiągnięciem mety.
Jestem pełny podziwu dla płci pięknej, która licznie uczestniczyła w rywalizacji.
Z całym przekonaniem stwierdzam, że ten sport to nie niedzielna przejażdżka alejką dla rowerów. Porównałbym go raczej do walki z kick-bokserem wagi ciężkiej.
REKLAMA

2012-05-22

2012-05-23
REKLAMA
Copyright © 2009-2012 Express-Miejski.pl
Kontakt z nami: kontakt@express-miejski.pl tel. 726 22 10 22
13833371