POWIAT ZĄBKOWICKI » Region
2010-09-06 22:18:02
Tragiczny Orzeł, pierwsza porażka złotostockiej Unii, Zamek Kamieniec Ząbkowicki rozgromiony w Lądku Zdroju, bardzianie pokonują beniaminka, Henrykowianka remisuje z rezerwami Sparty Ziębice, czyli co działo się na boiskach w powiecie ząbkowickim w miniony weekend.
Orzeł znów zawodzi. Tym razem biało-niebiescy przegrali na własnym boisku z sąsiadującą przed ta kolejką ekipą z Oławy 0:2. Wynik spotkania został ustalony już w pierwszej połowie, a formą błysnął zdobywca dwóch trafień – Jakub Małecki.
Pierwsza połowa meczu to wyraźna przewaga przyjezdnych, którzy już w początkowej fazie meczu wyszli na prowadzenie po świetnym uderzeniu z rzutu wolnego Małeckiego. Ten sam zawodnik przypomniał o sobie około 20. minut później, kiedy wykorzystał dobre dośrodkowanie i popularnym „szczupakiem” pokonał Rosiaka.
Drugie 45. minut nie było już tak jednostronne, Orzeł próbował odrabiać straty, ale na próbach się skończyło. Albo fatalnie uderzali gospodarze, albo znakomicie w bramce interweniował Florczyk. Piąta porażka ząbkowickiej jedenastki stała się faktem i ostatnie miejsce w tabeli także, gdyż Twardy Świętoszów otrzymał trzy punkty za odwołany mecz z MKS Oława.
Bramki: Małecki x2
Nie udał się graczom Wojciecha Dujina wyjazd do Witkowa, gdzie miejscowy Grom rozprawił się ze złotostocką Unią, zwyciężając 2:0. Bohaterem rywalizacji został Przemysław Kloc – czołowy strzelec gospodarzy w tamtym sezonie, który dwukrotnie zmusił do kapitulacji nowego golkipera gości – Marcina Zielińskiego.
Spotkanie było bardzo wyrównane, częściej przy piłce utrzymywali się co prawda goście, ale nie potrafili oni stworzyć sobie dogodnych okazji do zdobycia bramki. Miejscowi nie grali jakoś znakomicie, ale mieli w swojej ekipie Przemysława Kloca i to jemu mogą zawdzięczać, że jako pierwsi na boiskach ligi okręgowej, zdołali pokonać złotostocką Unię.
Warto zaznaczyć, że piłkarze z Witkowa fatalnie rozpoczęli sezon, jednak w meczach z drużynami powiatu ząbkowickiego zdobyli komplet punktów i odbili się od dna. Unia zaś po dobrym początku w sobotnie popołudnie musiała przełknąć gorycz porażki…
Bramki: Kloc x2
Z bagażem czterech bramek do domu wracają piłkarze ziębickiej Sparty. Zawodnicy Grzegorza Bartkiewicza przegrali drugi mecz z rzędu i w klasyfikacji znajdują się w jej dolnej części.
Gospodarze od pierwszego gwizdka arbitra narzucili swój styl gry i zaatakowali, czego efektem może być bramka z ósmej minuty ustrzelona przez Rafała Hubschera. Miejscowi na tym nie poprzestali i nadal przeważali, do przerwy dwa razy pokonując jeszcze Daniela Gurbałę.
Po zmianie stron gra była już bardziej wyrównana, Sparta w końcu zagościła pod polem karnym gospodarzy, jednak ich próby nie znalazły powodzenia. AKS cały czas kontrolował grę i w końcówce meczu dorzucił jeszcze jedno trafienie, autorstwa Wojciecha Kozioła.
Warto dodać, że miejscowi nie wykorzystali rzutu karnego, a dobrą interwencją popisał się Daniel Gurbała. Co prawda spartanie do Strzegomia pojechali osłabieni brakiem trójki podstawowych graczy, ale ich brak nie może tłumaczyć tak wysokiej porażki z ekipą, która w minionym sezonie nie była jakimś czołowym zespołem.
Bramki: Hubscher, Kędzierski, Postrożny, Kozioł
Srogą nauczkę dostali piłkarze Zamka Kamieniec Ząbkowicki w Lądku Zdroju, gdzie Trojan nie pozostawił złudzeń kto jest lepszy i zwyciężył gości aż 4:0. Piłkarze przyjezdnych kończyli mecz w dziewiątkę, a dwa gole stracili po rzutach karnych.
Początek meczu był wyrównany, jednak zbiegiem czasu przewagę uzyskiwali piłkarze Trojana, którzy zaznaczyli ją zdobyciem pierwszego trafienia autorstwa Jacka Stępnia. Po chwili gracze z Kamieńca Ząbk. mogli doprowadzić do wyrównania, ale dobrze spisał się Kamil Bajrak. Gdy wydawało się, że do przerwy utrzyma się jednobramkowe prowadzenie gospodarzy, faul w polu karnym popełnił obrońca Zamka i sędzia wskazał na jedenasty metr, wyrzucając podopiecznego Arkadiusza Albrechta z boiska. Szczęśliwym wykonawcą rzutu karnego okazał się Mateusz Poświstajło i do przerwy goście przegrywali 0:2 i grali w osłabieniu.
Drugie trzy kwadranse także toczyły się z przewagą gospodarzy. Już w 55. minucie po faulu Marcina Margasińskiego (bramkarz Zamka otrzymał czerwoną kartkę) rzut karny na bramkę zamienił Arkadiusz Pławiak. Grający w dziewiątkę kamieniecki Zamek, z Tomaszem Zabawą w bramce (gracz z pola) został doszczętnie zburzony w końcowych minutach, a dzieła zniszczenia dokonał Mateusz Poświstajło. Kamieniecka jedenastka wraca do domu bez punktów i w następnym meczu nie zagra bez dwójki podstawowych graczy.
Bramki: Poświstajło x2, Pławiak, Czarnowski
Po pechowym remisie w Wojborzu piłkarze z Barda pokazali dzisiaj, że był to tylko i wyłącznie wypadek przy pracy i bez większych problemów ograli beniaminka z Gorzanowa. Do przerwy co prawda utrzymywał się bezbramkowy remis, jednak po odpoczynku do głosu doszli bardzianie i zasłużenie zdobyli trzy oczka.
Pierwsza połowa bardzo nudna. Mało podbramkowych akcji i słaba gra w ofensywie obu jedenastek spowodowała, że do przerwy, oprócz twardej gry w środku pola, nie oglądaliśmy nic ciekawego.
Drugie 45. minut było znacznie ciekawsze. Unia szybko rzuciła się do ataków i już po niecałym kwadransie mogła cieszyć się z prowadzenia po golu Dawida Zarzyckiego. Po chwili kibiców po raz drugi uszczęśliwił Mirosław Włodarczyk, wykorzystując świetną centrę, wprost na głowę, od Marcina Wacławika. Bardzianie pomimo dwubramkowej zaliczki nie poprzestali i nadal atakowali, jednak piłka do siatki nie wpadła już ani razu.
Gospodarze zagrali bardzo dobrą drugą część gry, bez problemów ustrzelili dwa gole i pokazali miejsce beniaminka w szeregu. W tym sezonie biało-niebiescy spisują się zaskakująco dobrze, nie zaznali jeszcze goryczy porażki i po czterech kolejkach zajmują miejsce w czołówce tabeli.
Bramki: Zarzycki, M. Włodarczyk
Z dalekiej podróży wrócili zawodnicy gości, którzy po 50. minutach przegrywali już 3:0, jednak po dobrej końcówce zdołali ustrzelić trzy gole i zdobyć chociaż cenny punkt.
Mecz rozpoczął się od dominacji Piaska, który zmarnował kilka dogodnych sytuacji do zdobycia gola. Z upływem czasu do głosu zaczęli dochodzić jednak miejscowi, którzy szybko strzelili pierwszego gola, a jeszcze przed przerwą podwyższyli prowadzenie.
Po zmianie stron nadal przeważali spartanie, co udokumentowali zdobyciem trzeciego gola. Nie mający nic do stracenia Piasek rzucił się wreszcie do frontalnych ataków. Pierwsze trafienie uzyskał Grzegorz Bartman, po chwili bramkę kontaktową dołożył Jacek Pawłowski, a stan rywalizacji wyrównał Krzysztof Kudryński, który w drugiej połowie występował na pozycji napastnika, mimo iż jest nominalnym obrońcą! Na czwartego gola nie starczyło już czasu, jednak z przebiegu rywalizacji remis to sprawiedliwy wynik, gdyż pierwsza połowa i pięć minut drugiej to wyraźna przewaga gospodarzy, zaś ostatnie prawie trzy kwadranse to ataki Piaska, które przyniosły trzy gole.
O ile z przebiegu meczu gracze z Potworowa mogą cieszyć się ze zdobycia chociażby punktu, to przed meczem mało kto byłby zadowolony z takiej obrotu spraw…
Bramki: ??? – Bartman, Pawłowski, Kudryński
Nie ujrzeli dziś bramek kibice, którzy wybrali się na boisku w Ząbkowicach Śląskich, gdzie beniaminek – Polonia, podejmowała spadkowicza z ligi okręgowej – Piławiankę.
Gracze gospodarzy w dniu dzisiejszym musieli sobie radzić bez swojego asa – najlepszego strzelca i zawodnika drużyny – Damiana Madeja. Jego brak był w dniu dzisiejszym bardzo widoczny, gdyż Polonia poza jedną dogodną okazją, jaką miał Grzegorz Hutnik nie zdołała poważnie zagrozić bramce spadkowicza.
Ekipa z Piławy była zespołem lepszym, aktywniejszym, jednak w dogodnych sytuacjach fatalnie pudłowała. Napastnicy gości mieli dzisiaj słabszy dzień, a doskonałym tego potwierdzeniem może być sytuacja z końcowych minut, kiedy to w sytuacji sam na sam z Arkadiuszem Dulanowskim znalazł się piłkarz Piławianki i zdecydował się lobować golkipera z Ząbkowic Śląskich fatalnie pudłując.
Po tej kolejce Polonia spadła na miejsce szóste, zaś ekipa z Piławy Górnej jest dziesiąta.
Po dwóch dość wysokich wygranych na początku sezonu piłkarze Skałek znów znaleźli się w gronie faworytów. Ostatnio w meczu o sześć punktów przegrali z Lechią II Dzierżoniów, a dziś nie sprostali innemu z kandydatów do awansu – Niemczance Niemcza, przegrywając różnicą dwóch goli.
Pierwsza połowa była w miarę wyrównana, nawet z lekką przewagą Stolca. Gospodarze mieli dużo okazji do strzelenia bramki i prezentowali się lepiej, jednak to o dziwo goście pierwsi wyszli na prowadzenie po trafieniu z rzutu wolnego. Skałki zdołały zniwelować straty, za sprawą Marcina Gniadka, który w dogodnej sytuacji pokonał golkipera przyjezdnych. Do przerwy, remis.
Zmiana stron przyniosła licznie zebranym kibicom całkiem inny obraz gry. Lepiej prezentowali się przyjezdni i po błędach Kamila Krupińskiego strzelili drugą bramkę, a po chwili dołożyli trzecią, po koszmarnym błędzie Marcina Serafina. Ataki gospodarzy nie zdały się już na nic, goście dobrze się bronili i zgarnęli cenne trzy punkty, a Skałki kontynuują niechlubną passę, którą będą musieli jak najszybciej przerwać.
Bramki: Gniadek – Sobolewski, Majewski, Grabarek
Postawa Ślęży Ciepłowody w tym sezonie to największe zaskoczenie! Podopieczni Artura Oczkosia mają na swoim koncie zaledwie dwa punkty i na dzień dzisiejszy muszą bronić się przed spadkiem!
Mecz z Deltą, która awansowała z „B” – klasy miał być dla ciepłowodzian przełamaniem. Słaba gra i niewykorzystane sytuacje spowodowały jednak, że pojedynek zakończył się podziałem punktów. W obozie Ślęży po słabych wynikach panuje nienajlepsza atmosfera, jednak trudno się dziwić – jedna z drużyn, która przez niektórych była typowana nawet do awansu zawodzi na całej linii.
Dla Delty urwanie punktów Ślęży to na pewno dobry wynik, gdyż podobnie jak rywal, na swoim koncie mają na pewno dwa punkty. Jeżeli gra obu ekip nie ulegnie zmianie to niestety, ale będą musieli bronić się przed spadkiem…
Bramki: ??? – Jasnosz
Piłkarze z Mąkolna prowadzili już 2:0, jednak ostatecznie dali sobie strzelić dwa gole i zamiast trzech punktów na swoje konto mogą dopisać tylko jedno oczko. Tarnovia pokazała charakter i powróciła z dalekiej podróży jednocześnie ratując punkt.
Pierwsza połowa choć była całkiem wyrównana to bramkę zdobyli w niej tylko miejscowi. Dobre podanie na bramkę zamienił Adam Latosiewicz i dał swojemu zespołowi cenne prowadzenie, którego nie oddali do końca pierwszej części gry.
Po przerwie miejscowi szybko dołożyli drugiego gola. Aktywny tego dnia Adam Latosiewicz podszedł do rzutu karnego i zdołał pokonać golkipera z Tarnowa. Dwubramkowa zaliczka miejscowych, wydawało się, że da im trzy punkty, lecz nic bardziej mylnego. Najpierw kontaktowego gola dla Tarnovii zdobył z rzutu karnego Karol Orzeszek, a do remisu zdołał doprowadzić Ernest Łotysz. Przyjezdni ograniczyli się tylko do obrony, a przyjezdni będący na fali próbowali ustrzelić trzecią bramkę i zgarnąć komplet punktów, jednak na kluczowe trafienie zabrakło czasu i zespoły podzieliły się punktami…
Bramki: Latosiewicz x2 – Orzeszek, Łotysz
Bardzo ciekawe widowisko zafundowali piłkarze kolorowych drużyn Błękitnych z Niedźwiedzia i Zielonych z Łagiewnik. Na boisku w Niedźwiedziu, dobrze spisujący się beniaminek klasy "A" podejmował drużynę z Łagiewnik, która w ostatniej kolejce w derbowym pojedynku uległa Piławiance Piława Górna aż 0:5 !
Spotkanie bardzo dobrze zaczęło się dla gospodarzy, gdyż to oni po błędzie bramkarza obejmują prowadzenie i konsekwentną grą utrzymuje prowadzenie do przerwy. W drugiej odsłonie w Niedźwiedziu zapachniało sensacją bowiem Błękitni wyszli na dwubramkowe prowadzenie i trzy punkty były na wyciągnięcie ręki. Plany na zwycięstwo przekreślił najskuteczniejszy zawodnik Zielonych a zarazem całej grupy - Łukasz Maciejewski który pokonywał bramkarza w 80, 88 i 93 minucie! Ostatecznie punkty powędrowały do Łagiewnik.
Bramki: ??? – Maciejewski x3
Osiem goli, z czego sześć w drugiej połowie, ujrzeli w Stoszowicach kibice, którzy przybyli na inaugurację sezonu. Większość z nich boisko opuszczała jednak w niezbyt radosnych nastrojach, gdyż gospodarze ulegli przyjezdnym 3:5.
Jako pierwsi na prowadzenie wyszli gospodarze, ale miejscowi jeszcze przed końcem trzeciego kwadransa gry zdołali wyrównać. Pierwszego gola dla wambierzyczan zdobył Marcin Janicki, mijając bramkarza i umieszczając futbolówkę w pustej bramce. Kilka minut po tym trafieniu sędzia zaprosił graczy na przerwę.
Odpoczynek dobrze podziałał na jednych i drugich, gdyż drugie 45. minut było znacznie ciekawsze. Na prowadzenie wyszli zaraz po zmianie stron gracze Gromu, ale później trzy gole były autorstwa przyjezdnych i ze stanu 2:1 zrobiło się nagle 2:4. Grom zdołał, co prawda strzelić jeszcze kontaktowego gola, ale ostatnie słowo należało do ekipy z Wambierzyc.
Bramki: ??? – Janicki, Kimaczyński x2, Bagiński, Biela
Nieudanie w nowy sezon weszli spadkowicze z klasy "A" - Cis Brzeźnica. Podopieczni Zbigniewa Steca po obiecujących wynikach przed sezonowych sparingów byli postrzegani, jako faworyci do zmiany klas na wyższą - tak jak w ubiegłym sezonie uczyniła Polonia Ząbkowice.
Po sparingowych zwycięstwach nad Goldem Niedźwiednik 5:1, Spartakusem Byczeń 3:0, oraz dwukrotnym pokonaniu Czarnych Braszowice (3:0, 1:0) kibice w Brzeźnicy mogli obiecująco spoglądać na zbliżający się sezon. Rzeczewistość okazała się jednak bardzo brutalna dla zawodników Cisu, do Brzeźnicy w pierwszej kolejce zawitała drużyna Tornada Ławicy która w ubiełym sezonie zajęła trzecie miejsce w swojej grupie ustępując tylko drużyną z Gorzanowa oraz Niwy.
Gracze Tornada przystępowali do tego spotkania bez Mateusza Hajłasza który zasilił szeregi Nysy Kłodzko a pomimo tego udał im się zdobyć cenne trzy punkty na dość trudnym boisku w Brzeźnicy. Po ostatnim gwizdku jedną bramkę więcej strzeliło Tornado i wygrało 3:2.
Bramki: ???
Remis padł w hicie drugiej kolejki II grupy „B” – klasy. Henrykowianka Henryków zremisowała na własnym boisku z ziębicką Spartą 1:1 i choć więcej szans na zdobycie gola mieli przyjezdni to obie ekipy podzieliły się punktami.
Rywalizacja przez 90. minut była toczona w szybkim tempie, a obie ekipy prezentowały bardzo zbliżony i dość wysoki poziom. Na prowadzenie jako pierwsi wyszli goście – dobre podanie Przemysława Palmowskiego wykorzystał Jacek Szydłowski i wyprowadził gości na prowadzenie. Na odpowiedź Henrykowianki długo nie trzeba było czekać, już pięć minut później dobre dośrodkowanie z rzutu rożnego na bramkę zamienił Sadowski i do przerwy utrzymał się wynik remisowy.
W drugiej odsłonie zarysowała się przewaga gości, chociaż miejscowi także kilka razy poważnie zagrozili bramce spartan. Najlepszych okazji w drugiej części gry nie wykorzystali jednak goście – Krzysztof Trepka dwa razy przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem z Henrykowa, a futbolówka po strzale z rzutu wolnego Tadeusza Lacha zatrzymała się na słupku.
Bramki: Sadowski – Szydłowski
Mecz dwóch zespołów, które w tamtym sezonie okupowały „doły” tabeli. Tym razem lepsi okazali się w nim piłkarze Kolejarza, którzy w tym sezonie mają ambitne plany i na pewno chcą zamazać plamę z poprzedniego sezonu, gdzie zajęli ostatnie miejsce.
Mecz w Starczówku rozpoczął się od prowadzenia gości, którzy już w jedenastej minucie zdobyli gola. Przed przerwą wyrównali goście, za sprawą Krystiana Mijała, który silnym uderzeniem nie dał szans golkiperowi miejscowych na skuteczną interwencję. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ już zmianie i obie ekipy schodziły na przerwę przy stanie 1:1.
Druga część gry rozpoczęła się podobnie jak pierwsza, znów szybko prowadzenie objęli piłkarze Harnasia, jednak po tym golu na boisku panowali już tylko przyjezdni. Najpierw do wyrównania doprowadził były gracz kamienieckiego Zamka – Artur Klatka, za chwilę gola dorzucił Piotr Jarmal, a dzieła zniszczenia Starczówka dokonał Matuesz Kotlik, po ładnej, indywidualnej akcji.
Bramki: ??? - Mijał, Klatka, Jarmal, Kotlik
Niespodziewanie dobrze radzi sobie w tym sezonie ekipa z Ożar! Piłkarze Jana Przystajko po dwóch meczach mają na koncie komplet punktów i przewodzą w stawce. W weekend na boisku rywala pokonali Sokół Starczów 3:1, prowadząc do przerwy 2:0.
Pierwsza połowa toczyła się z przewagą Interu i udokumentowali ją zdobyciem dwóch goli. Sokół co prawda także dochodził do sytuacji strzeleckich, jednak albo dobrze interweniował Piotr Gembara, albo uderzenia były niecelne.
Po zmianie stron mecz stał się już bardziej wyrównany, Sokół zdołał zdobyć nawet gola, ale gracze z Ożar także w drugiej części gry pokusili się o jedno trafienie i tym samym komplet punktów powędrował na konto Interu. Formą po raz kolejny błysnął zdobywca dwóch goli dla gości – Szymon Cykro.
Bramki: ??? – Cykro x2, Chrobak
Na swoim boisku Victoria bywa niezwykle groźna, o czym nie raz mogliśmy się przekonać. Nie inaczej było tym razem – walcząca do ostatnich minut Przedborowianka nie zdołała wywieźć z Dębowca chociażby remisu, a gospodarze po ostatniej porażce z Interem w niedzielę mogli do swojego konta dopisać trzy oczka.
Mecz z minuty na minutę był coraz bardziej zacięty i trzymał w napięciu. Gospodarze, mimo zdobycia trzech trafień, do ostatnich minut nie mogli być pewni zwycięstwa, gdyż Przedborowa groźnie atakowała. Tym razem jednak szaleńczy pościg gościom się nie udał i do domu wracają bez punktów, z bagażem trzech trafień.
Bramki: ???
Miłą niespodziankę sprawili swoim kibicom gracze Golda Niedźwiednik, którzy niespodziewanie pokonali wyżej notowanego Spartakusa Byczeń 3:1.
Mecz przez praktycznie cały czas toczył się z lekką przewagą Niedźwiednika. Goście od czasu do czasu dochodzili do głosu, jednak ich napór, poza jedną bramką i strzałami, nie przynosił efektów. Gracze gospodarzy grali uważnie, rozsądnie i przede wszystkim skutecznie, zdobywając pierwsze trzy oczka w nowym sezonie.
Bramki: ???
Ciężkie zadanie przed rudnicką Wieżą postawili piłkarze Znicza. Goście do ostatniej minuty nie mogli dopisywać do swojego dorobku punktowego trzech oczek, gdyż różnica pomiędzy obiema jedenastkami wynosiła tylko jedno trafienie.
Przed pojedynkiem kibice zastanawiali się jak wysoko wygrają goście. Boisko jednak szybko sprowadziło ich na ziemię, gdyż rudniczanie wcale nie prezentowali się dużo lepiej niż rywale i mieli spore problemy z przejęciem inicjatywy. Ponadto zagrali bardzo słabo w defensywie, tracąc trzy gole, jednak dzięki dobrej skuteczności napastników zdołali oni ostatecznie zgarnąć trzy punkty.
Pięć goli straconych w dwóch meczach? Jak na wicelidera rozgrywek to wynik niezbyt dobry i Wieża jeżeli chce walczyć o awans to musi jak najszybciej poprawić grę w destrukcji…
Bramki: ??? – Sieradzki x2, Sztaba, Stachura
Hokejowym wynikiem zakończyła się rywalizacja w Pomianowie, gdzie miejscowy Orzeł, pomimo zdobycia pięciu goli nie zdołał zdobyć nawet punktu z powracającą do rozgrywek po półrocznej przerwie ekipą Kłosa Laski.
Kibice, którzy wybrali się na boisko w Pomianowie Dolnym na pewno nie żałują swojej decyzji. Obie jedenastki nastawione na ofensywny futbol zapominały o defensywie i w praktycznie każdej akcji była realna szansa na bramkę. Piłkarze zarówno jednych jak i drugich jedenaście razy umieszczali piłkę w siatce. Ku niezadowoleniu miejscowych trzy punkty powędrowały jednak na konto Kłosa, który ustrzelił jedno trafienie więcej.
Herdek
REKLAMA

2012-02-01

2012-02-03
REKLAMA
Copyright © 2009-2011 Express-Miejski.pl
Kontakt z nami: kontakt@express-miejski.pl tel. 693 004 022
13833371