POWIAT ZĄBKOWICKI » Region
Herdek, 2011-06-04 12:14:53
Zwycięski Orzeł, Unia Złoty Stok deklasuje, Sparta Ziębice lepsza w meczu o "sześć punktów", Unia Bardo gromi Łomniczankę, W Stolcu Tomasz Dziekański show, natomiast w Braszowicach i Rudnicy Czarni i Wieża nokautują swoich przeciwników, czyli spóźnione piłkarskie podsumowanie minionego weekendu w powiecie ząbkowickim.
Gracze Orła Ząbkowice Śląskie przerwali niechlubną passę i odnieśli zwycięstwo, pokonując w meczu o „sześć punktów” Twardego Świętoszów. Biało-niebiescy przez cały mecz byli jedenastką lepszą i odnieśli w pełni zasłużone zwycięstwo, jednocześnie zachowując szanse na pozostanie w III-ligowych rozgrywkach.
Początek meczu świetnie ułożył się dla piłkarzy Tomasza Stelmacha. Znakomitym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Krzysztof Czachor i futbolówka powędrowała w okienko bramki gości. W dalszej części pojedynku przewaga Orła nadal była znacząca, jednak zawodnicy miejscowych nie wykorzystywali swoich okazji. Zawodnicy ze Świętoszowa kilkukrotnie zagrozili bramce biało-niebieskich, lecz futbolówki do siatki skierować nie potrafili i po trzech kwadransach miejscowi zasłużenie prowadzili.
W 51. minucie było już 2:0. Orzeł dobrze rozpoczął drugą połowę, a gola po składnej akcji i zagraniu Przemysława Madeja zdobył gracz Twardego, który pokonał własnego golkipera. Kolejne gole były tylko kwestią czasu. Goście po stracie drugiej bramki stracili nadzieję na korzystny wynik, a biało-niebiescy urządzili sobie festiwal strzelecki i jeszcze trzykrotnie trafiali do siatki. Najpierw dobrą akcję zamknął z lewej strony nadbiegający Piotr Woźniak, następnie Łukasz Deneka wykończył świetną akcję rozegraną na małej przestrzeni, a trafienie numer pięć uzyskał wprowadzony w drugiej połowie Mateusz Szwarga i pogrom Twardego stał się faktem.
Dzięki tej victorii podopieczni Tomasza Stelmacha zbliżyli się do Twardego na trzy punkty i wciąż mają realne szanse na utrzymanie, choć to, czy pozostaną w III-lidze zależy nie tylko od nich, ale i od zespołów grających w wyższych ligach (GKP Gorzów, Lechia Zielona Góra, MKS Kluczbork).
Bramki: Czachor, Szwarga, Deneka, Woźniak, samobój
Rywalizacja dwóch zespołów z końca tabeli, które walczą o utrzymanie było jednym z najciekawszych meczów tej kolejki. Rywalizacja od początku trzymała a w napięciu, a mecz był szybki i mógł się podobać.
W pierwszej odsłonie przeważali gospodarze, jednak w bramce Włókniarza świetnie bronił Bohuń i wydawało się, że bezbramkowy wynik pozostanie do przerwy. W 41. minucie Spartanie w końcu dopięli jednak swego i po dobrym dośrodkowaniu i celnej główce doprowadzili do wyrównania. Cztery minuty później arbiter zaprosił zawodników na przerwę i w lepszych humorach boisko opuszczali gospodarze.
Po przerwie mecz był już bardziej wyrównany, a z biegiem czasu zaczęła zarysowywać się przewaga gości. Strzał Grzeszcza minął bramkę, uderzenie Jaśkowa nad poprzeczkę wybił bramkarz, a Cisakowskiego trafiło w słupek. Włókniarz próbował więc odrabiać straty, ale brakowało precyzji. Gospodarze szukali swoich szans w kontrach i również stworzyli sobie dogodne sytuacje. W 90. minucie po wrzutce i uderzeniu głową miejscowi wyszli na dwubramkowe prowadzenie i mogli być już pewni trzech oczek. Odpowiedź w wykonaniu kudowskiej jedenastki nastąpiła praktycznie w ostatniej akcji meczu, gdzie również po dośrodkowaniu piłkę do siatki skierował Rafał Grzeszcz. Chwilę po tym sędzia zakończył mecz i cenne trzy oczka powędrowały na konto Sparty.
Bramki: ??? - Grzeszcz
Druga wysoka wygrana z rzędu beniaminka ze Złotego Stoku. W niedzielne popołudnie Unia rozprawiła się z nieobliczalnym Orłem Mieroszów Dolny, zwyciężając rywala 4:1 (1:1). Mecz nie był dla złotostoczan tak łatwą przeprawą, jak może wskazywać wynik, jednak najważniejsze są trzy oczka. Po tej victorii podopieczni Wojciecha Dujina awansowali na bardzo dobre, piąte miejsce w tabeli.
Pierwsza połowa była wyrównana. Dwa początkowe kwadranse nie przyniosły bramek i nic nie wskazywało na to, że kibice tego dnia zobaczą aż pięć goli. Wówczas to w 30. minucie na boisku pojawił się Adrian Kopacz, który zmienił Damiana Szafarskiego (zasłabnięcie). Wprowadzenie akurat Kopacza było świetną decyzją, bowiem już minutę po wejściu na boisko popularny „Edi” wpisał się do notesu sędziowskiego, wyprowadzając swoją jedenastkę na prowadzenie. Dziesięć minut później goście zdołali jednak wyrównać – Marcina Zielińskiego pokonał Błażyński i pierwsza część rywalizacji zakończyła się dość sprawiedliwym remisem.
W drugich trzech kwadransach lepiej prezentowali się złotostoczanie, ale nie potrafili znaleźć recepty na defensywę gości i dobrze dysponowanego golkipera. W końcu 71. minucie, ku radości kibiców miejscowych, wynik uległ zmianie, a bramkę dla Unii zdobył były zawodnik ząbkowickiego Orła – Mateusz Faron. „Fari” popisał się indywidualną akcją, wpadł w pole karne i dobrze wykończył swoją akcję. Goście ruszyli do ataków, chcąc odrobić straty, ale do siatki trafiali już tylko biało-niebiescy. Najpierw gola zdobył Jarosław Śleziak, a dzieła zniszczenia Orła dokonał wcześniej wprowadzony Kamil Cwanek, który musnął piłkę po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Mateusza Farona.
Bramki: Cwanek, Faron, Śleziak, Kopacz – Błażyński
Nie dane było fanom futbolu zobaczyć bramek w Kamieńcu Ząbkowickim, gdzie Sudety Międzylesie przyjechały na rywalizację z miejscowym Zamkiem. W przeciągu całego meczu lepsze wrażenie sprawiali goście, ale dobrze w bramce spisywał się Marcin Margasiński, a także Zamkovii sprzyjało szczęście.
Pierwsza połowa toczyła się z lekką przewagą przyjezdnych, jednak nie potrafili oni stworzyć składnej akcji, którą zakończyliby golem. Najlepszą okazję Sudety miały w środkowej części pierwszej odsłony, lecz na futbolówka po uderzeniu jednego z graczy Międzylesia trafiła w poprzeczkę. Niezadowolony z postawy swoich podopiecznych był także Arkadiusz Albrecht, który jeszcze przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę przeprowadził dwie zmiany.
Pojawienie się na boisku nowych piłkarzy nie wniosło w szeregach gospodarzy większego ożywienia. W drugiej połowie Zamek co prawda próbował atakować, a zawodnicy ofensywni starali się wprowadzić zamęt w defensywie gości, jednak 100% okazji gracze miejscowych w przeciągu 90. minut po prostu nie mieli. Sudety w drugiej połowie także szukały zwycięskiego trafienia, jednak Marcina Margasińskiego uchronił tym razem słupek.
Gospodarze wracają więc z dalekiej podróży, jednak seria meczów bez porażki w wykonaniu Zamkovii wciąż nieprzerwana. Niestety to tylko jeden pozytyw, jaki można wywnioskować po tym spotkaniu…
Ostre strzelanie urządzili sobie piłkarze Unii Bardo, którzy pokonali na własnym boisku Łomniczankę Stara Łomnica aż 6:1 (2:1). Bardzienie kontynuują świetną serię bez porażki i są jedną z najlepiej grających drużyn w rundzie wiosennej.
Początek meczu należał zdecydowanie do Unii, bowiem już w szóstej minucie Marek Cichoń zagrał dobrą piłkę do Marcina Wacławika, a ten tylko dopełnił formalności i dał gospodarzom prowadzenie. Po zdobytym golu mecz się wyrównał. Groźniej atakowali co prawda gospodarze, jednak gracze ze Starej Łomnicy także kilkukrotnie gościli w polu karnym Marcina Orlikowskiego, szukając swojej szansy na wyrównanie. Goście gola w pierwszej połowie zdobyć nie zdołali, zaś tuż przed przerwą podopieczni Bogusława Zielińskiego wygrywali 2:0. Z rzutu rożnego dośrodkował Bartosz Zalot, a celną główką popisał się Łukasz Idzi i fani miejscowych znów mogli unieść ręce w geście triumfu.
Po powrocie na boisko z szatni spotkanie znowu toczyło się w środkowej strefie boiska. Gospodarze próbowali grać piłką i w taki sposób starali się rozmontować defensywę Łomniczanki, jednak w kluczowym momencie brakowało dokładnego zagrania. Nieporadność bardzian w ofensywie wykorzystali więc gracze przyjezdnych, zdobywając kontaktowego gola, jednak to trafienie podziałało na biało-niebieskich jak płachta na byka. Niespełna dziesięć minut później trzeciego gola zdobył Mateusz Ferenc, wykańczając ładną akcję, zaś czwarty gol był autorstwa Łukasza Idziego, który wyszedł sam na sam z bramkarzem ze Starej Łomnicy i bardzo ładnym strzałem zdobył swoją drugą bramkę w tym meczu. Dzieła zniszczenia przyjezdnych dokonali dwaj byli gracze Orła Ząbkowice Śląskie. Najpierw Dawid Zarzycki wpadł w pole karne i strzałem po ziemi zdobył gola numer pięć, a po chwili Bartosz Zalot znalazł się sam w polu karnym i ustalił wynik batalii. Kilka minut później arbiter zakończył spotkanie, a bardzianie mogli cieszyć się z wysokiego i w pełni zasłużonego zwycięstwa. Warto nadmienić, że goście kończyli mecz w dziesiątkę po drugiej żółtej, a w konsekwencji czerwonej kartce dla pomocnika Łomniczaki w końcowych minutach batalii.
Bramki: Zalot, Idzi x2, Wacławik, Zarzycki, Ferenc - ???
Świetnie grająca na wiosnę Polonia Ząbkowice Śląskie została rozgromiona w Dzierżoniowie, gdzie uległa liderowi tabeli – Lechii II Dzierżoniów aż 7:0 (1:0), będąc w przekroju całego meczu jedenastką dużo słabszą. Miejscowym udał się więc rewanż za remis w Ząbkowicach Śląskich z rundy jesiennej, który uratowali w 89. minucie po golu Majewskiego. Dla Polonii wówczas gola strzelił Damian Madej.
Pierwsza połowa rywalizacji na sztucznej murawie dzierżoniowskiego OSiR-u toczyła się pod dyktando Lechitów. Polonia grała bardzo defensywnie, rzadko goszcząc pod bramką bezrobotnego praktycznie Pełki. Najlepszej sytuacji dla Lechii w pierwszej połowie nie wykorzystał Szuszwalak, który wdał się w drybling z Arkadiuszem Dulanowskim, a sytuację wyjaśnili obrońcy. Po drugiej stronie przy wyniku 0:0 doszło do sporej kontrowersji, kiedy arbiter główny nie podyktował ewidentnego karnego dla Polonii, co zdziwiło nawet graczy miejscowych. Jedynego gola w pierwszej połowie zdobył Szuszwalak, wykorzystując dobre dogranie Ławniczaka i po 45. minutach wynik wciąż był sprawą otwartą.
Po zmianie stron na boisku panowali już tylko gospodarze. Drugiego gola szybko zdobył Włodek, za chwilę kolejne trafienie dołożył Szuszwalak. Polonia próbowała zdobyć chociażby kontaktowego gola, ale najpierw Lechię od straty gola uratowała poprzeczka, a kilkukrotnie dobrze interweniował Pełka. Po atakach gości, które efektów nie przyniosły żadnych, obudzili się miejscowi i dorzucili jeszcze kolejne trafienia, wrzucając ostatecznie do siatki „Dulana” siedem goli.
Bramki: Włodek x2, Szuszwalak x2, Kopeć x2, Baliszewski
Skałki wysokim wynikiem odpowiedzieli na zwycięstwo lidera z Dzierżoniowa i pokonali Zielonych Łagiewniki 6:2 (2:2). Pojedynek w przeciągu całego meczu nie był jednostronnym widowiskiem, goście w pierwszej połowie grali lepiej, jednak nie zdołali znaleźć recepty na zatrzymanie Tomasza Dziekańskiego, który w meczu zdobył aż pięć goli.
Początek rywalizacji spokojny, jednak z upływem czasu przewagę osiągać zaczęli goście. To oni jeszcze w pierwszym kwadransie gry zdobyli gola za sprawą Łukasza Maciejewskiego, a po chwili ten sam zawodnik trafił do siatki gospodarzy po raz drugi i zawodnicy Roberta Kiełbasiewicza sensacyjnie przegrywali. Skałki próbowały odrobić straty, jednak kontaktowego gola zdołali zdobyć dopiero w 35. minucie. Stolczanie poszli wówczas za ciosem i po kolejnych pięciu minutach straty odrobili. Do przerwy było więc 2:2.
Po zmianie stron na dalszą egzekucję w wykonaniu Skałek trzeba było poczekać zaledwie do 50. minuty gry. Wówczas to wszystko wróciło do normy, bowiem gospodarze wykorzystali błąd defensywy gości i zdobyli gola numer trzy, by po chwili zdobyć gola numer cztery. Do końca rywalizacji ekipa ze Stolca przeważała i urządziła sobie prawdziwe strzelanie, a w roli głównej występował nowy nabytek Skałek – Tomasz Dziekański. Ostatecznie wynik rywalizacji po 90. minutach brzmiał 7:2 (2:2).
Bramki: Dziekański x5, M. Wiśniewski, Gniadek – Maciejewski x2
Piłkarze Jacka Pawłowskiego zdołali pokonać broniących się przed spadkiem Błękitnych Owiesno 5:2 (2:1) i awansowali na ósmą lokatę w tabeli kosztem Zielonych Łagiewniki.
Pierwsza połowa była całkiem wyrównana. Gospodarze prezentowali się nieźle i ich niskie miejsce w tabeli zastanawiało wiele osób. Co prawda, po dwóch błędach w defensywie przegrywali 1:2, jednak mieli swoje okazje do zdobycia gola, lecz w kluczowych momentach zabrakło im zimnej krwi.
Po zejściu do szatni i rozmowie motywacyjnej Błękitni szybko zdołali wyrównać i remis utrzymywał się przez większą część drugiej odsłony. Ostatnie piętnaście minut należało jednak do ekipy Jacka Pawłowskiego, która najpierw objęła prowadzenie, a następnie dorzuciła dwa kolejne trafienia i z Owiesna wróciła z kompletem oczek. Pierwszego gola w barwach Piaska zdobył występujący niegdyś w Gawinie Królewska Wola Paweł Serafin.
Bramki: ??? – Fester, Rola x2, Bartman, Serafin
Czarny koń rundy wiosennej Delta Słupice ograła dużo wyżej notowaną Tarnovię Tarnów i zrehabilitowała się za pechową porażkę z przed tygodnia, kiedy to na własnym boisku uległa 3:4 Piławiance Piława Górna.
Pojedynki w Słupicach w rundzie jesiennej należą do bardzo ciężkim. Przekonali się o tym goście, którzy choć próbowali nawiązać wyrównaną walkę to byli ekipą trochę słabszą i musieli przełknąć gorycz porażki. Delta po tym zwycięstwie ma już pewne utrzymanie i w przyszłym sezonie może walczyć o wyższe cele, aniżeli utrzymanie. Tarnovia zaś ligę skończy na miejscach 4-5 i wydaje się, że przed sezonem zawodnicy z Tarnowa owe lokaty braliby w ciemno, tak więc mogą być zadowoleni ze swojej postawy.
Bramki: Kaczmarczyk, Durleta - Zabrzeński
Walczyli, ale ostatecznie polegli w Sieniawce gracze Orła Mąkolno i tym samym wciąż znajdują się w strefie spadkowej, tracąc do ostatniego miejsca gwarantującego utrzymanie jeden punkt.
Sam mecz w Sieniawce w pierwszych 45. minutach miał raczej jednostronny przebieg. Czarni szybko zdobyli gola na 1:0, po znakomitym zagraniu Marka Kaźmierczaka do Marcina Grabowskiego, który tylko dopełnił formalności. Przed przerwą podopieczni Rafała Lecha pokusili się o drugie trafienie. Po świetnie rozegranym rzucie wolnym gola zdobył Kaźmierczak i do przerwy Czarni pewnie prowadzili z Orłem, który w pierwszej odsłonie meczu ograniczał się do kilku wypadów pod pole karne miejscowych.
W drugich trzech kwadransach częściej niż w pierwszej odsłonie przy piłce utrzymywali się gracze z Mąkolna. Stworzyli oni sobie kilka sytuacji i próbowali nawiązać walkę, jednak miejscowi kontrolowali przebieg meczu. Co prawda po przerwie kontaktowe trafienie zanotował Orzeł, lecz już chwilę później Robert Gawroński strzelił trzeciego gola dla Czarnych i powiększył przewagę swojej ekipy. Ambitnych mąkolnian stać było jeszcze na drugie trafienie w końcówce meczu, jednak pomimo kilku okazji wynik nie uległ już zmianie i trzy oczka zostały w Sieniawce.
Bramki: Gawroński, Kaźmierczak, Grabowski - ???
Pierwsze trzy oczka od czterech kolejek zdobyli Błękitni Niedźwiedź, którzy w meczu z walczącym o utrzymanie Piastem Jaźwina okazali się minimalnie lepsi i wygrali różnicą jednego gola.
Do Jaźwiny Błękitni udali się nieco osłabieni i przed meczem ciężko było wskazać wyraźnego faworyta, tym bardziej, że miejscowi walczą o utrzymanie, a Błękitni skończą rywalizację gdzieś w okolicach środka klasyfikacji. Sam mecz pokazał jednak, że goście przyjechali do Jaźwiny po trzy punkty i w spotkaniu było dużo walki i agresywności po obu stronach, o czym świadczy duża ilość żółtych kartek. W najważniejszej statystyce to jednak przyjezdni byli górą, a kolejne trafienie dla Niedźwiedzia zanotował najskuteczniejszy w tym zespole Paweł Wójcik.
Bramki: ??? – Wójcik, Libera
Klasę pokazali gracze Ślęży Ciepłowody, którzy wysoko zwyciężyli Piławiankę Piława Górna. Warto dodać, że gospodarze kończyli mecz w dziesiątkę i w osłabieniu zdołali wbić rywalom dwa gole, co może budzić duże uznanie, a po kryzysie z rundy jesiennej wydaje się, że nie ma już śladu…
Trzy początkowe kwadranse były wyrównane. Zarówno jedni jak i drudzy atakowali i szukali gola, jednak szczęście uśmiechnęło się do Ślęży. Futbolówkę otrzymał Radosław Sobczyk i znajdując się w sytuacji sam na sam z bramkarzem umieścił ją w siatce, dając gospodarzom trafienie numer jeden. Piławianka rzuciła się do ataku i szukała wyrównującego trafienia, ale konsekwentna gra w defensywie gospodarzy spowodowała, że do przerwy wynik nie uległ już zmianie.
Druga połowa rozpoczęła się od natarcia ekipy z Piławy Górnej i na efekty czekać długo nie trzeba było. Po dośrodkowaniu i złym wybiciu przez obronę goście zdołali wyrównać i mecz znów zrobił się emocjonujący. Następnie czerwonym kartonikiem w obozie Ślęży został ukarany Madej i wszystko wskazywało na to, że gol i trzy punkty dla gości to tylko kwestia czasu. Nic jednak bardziej mylnego. Chwilę po tym zdarzeniu miejscowym prowadzenie dał Adam Gawrysiak, następnie po błędzie obrony Radosław Sobczyk świetnie dograł do Krzysztofa Włodarczyka i mieliśmy 3:1. Nerwy zaczęły puszczać zawodnikom Piławianki i sędzia zmuszony był pokazać drugą czerwoną kartkę, a siły się wyrównały. Podbudowana Ślęża w końcówce trafiła jeszcze dwukrotnie. Najpierw po trójkowej akcji Cwanek – Wanecki – Knihnicki, gola zdobył ten ostatni, a w 90. minucie Michał Cwanek wyszedł sam na sam z bramkarzem gości, ze stoickim spokojem zdołał go okiwać i strzałem między słupki ustalił wynik rywalizacji.
Bramki: R. Sobczyk, Włodarczyk, Knihnicki, Gawrysiak, Cwanek - ???
Kolejne atrakcyjne zwycięstwo odnoszą Czarni Braszowice. Tym razem nie pozostawili oni złudzeń spadkowiczowi z „A” – klasy KS Polanicy Zdrój i wygrali aż 6:1 (4:1). Hat-tricka w meczu zanotował Gruszka.
Kibice jeszcze dobrze nie zdążyli przyjść na stadion i przywitać się ze znajomymi, a piłka już zatrzepotała w siatce gości. Ci, którzy witali się z małym gronem znajomych gola numer dwa już widzieli, Ci, którzy spotkali się z większą ilością przyjaciół drugiej bramki zapewne także nie zobaczyli, bo padła ona niespełna dwie minuty później. W ósmej minucie Czarni prowadzili już 3:0 i zapowiadało się na prawdziwy pogrom. W dalszej części gry gospodarze dorzucili jeszcze czwartego gola, a ostatnie słowo należało do KS Polanicy Zdrój, która przed przerwą zdołała zdobyć honorowe trafienie.
Po przerwie całkowita dominacja miejscowych, ale marnowali oni doskonałe okazje do zdobycia gola. Braszowiczanie zdołali do drugiej bramki trafić tylko dwukrotnie i mecz zakończył się wynikiem 6:1. Czarni na boisku panowali pod każdym względem i pokazali gościom, że słaba postawa w pierwszej rundzie to już przeszłość i fani z optymizmem mogą patrzeć w przyszłość, jeśli chodzi o zespół z Braszowic.
Bramki: Gruszka x3, D. Iwanicki, Rychter, Gaworski
O dużym pechu po raz kolejny mogą mówić piłkarze z Brzeźnicy, którzy po raz kolejny przegrywają jednym golem.
Pojedynek rozpoczął się dla miejscowych bardzo dobrze, gdyż Cis przeważał i swoją przewagę udokumentował trafieniem już w pierwszym kwadransie. Po tym golu miejscowi nadal atakowali, jednak futbolówka lądowała wszędzie tylko nie między słupkami bramki Granicy. Do przerwy utrzymał się więc wynik 1:0 i był to najniższy wymiar kary dla ekipy z Tłumaczowa.
Po powrocie na murawę role się odwróciły. Stroną przeważającą byli gracze Granicy i w 60. minucie udowodnili swoją przewagę, doprowadzając do wyrównania. Dobre dośrodkowanie z bocznego sektora boiska wykorzystał Dawid Przybysz i strzałem po ziemi pokonał Szymona Mikę. Ten gol dał ekipie z Tłumaczowa niesamowitą nadzieję na korzystny wynik i już piętnaście minut później centra z rzutu rożnego spada na głowę Mirosława Karpierza, a ten pod naciskiem obrońcy popisuje się ładnym uderzeniem i daje Granicy gola na wagę trzech oczek.
Bramki: ??? – Karpierz, Przybysz
Trzy oczka znów powędrowały na konto Interu Ożary, który choć na awans ma już małe szanse to znów pokazał się z niezłej strony i pokonał nieobliczalnego Spartakusa Byczeń 2:1 (1:0). Miejscowi zmagają się także z plagą kontuzji, bowiem boisko już w pierwszych minutach meczu musieli opuścić Mateusz Wolak oraz Krzysztof Chrobak.
Pierwsza odsłona pojedynku, poza dwiema kontuzjami i kilkoma sytuacjami po obu stronach boiska, była nudna. Zarówno jedni jak i drudzy szukali swoich szans, ale byli nieskuteczni. Słabe pierwsze 45. minut wynagrodził kibicom jednak Sebastian Górski, który przymierzył zza pola karnego w samo okienko bramki Spartakusa i bezradny Piotr Gutowski musiał wyciągać futbolówkę z sieci.
Zmiana stron i krótki odpoczynek na niewiele zdał się obu drużynom. W drugim kwadransie drugiej połowy znów znudzeni fani ujrzeli przebłysk geniuszu Górskiego, który zdobył drugiego pięknego gola i wyprowadził Inter na dwubramkowe prowadzenie. Gracze z Ożar kontrolowali przebieg spotkania, a Spartakus zdołał odpowiedzieć w meczu tylko jednym trafieniem – w końcówce do siatki Piotra Gembary trafił najskuteczniejszy w ekipie z Byczenia – Łukasz Szary.
Bramki: Górski x2 – Szary
Znicz Lubnów pokonał na własnym boisku Orła Pomianów Dolny 6:2 i awansował na dwunaste miejsce w tabeli. Goście spadli zaś na przedostatnie miejsce i wyprzedzają tylko totalnego outsidera tych rozgrywek – Harnasia Starczówek.
Kibice w meczu obejrzeli aż osiem goli. Sześć z nich zdobyli miejscowi, którzy na przestrzeni całego pojedynku byli drużyną lepszą i potrafili to udowodnić. Orzeł w ofensywie spisywał się całkiem przyzwoicie, ale w defensywie zagrał zdecydowanie poniżej oczekiwań i to właśnie dlatego wraca do domu bez punktów.
Bramki: ???
Wysokim zwycięstwem rudnickiej Wieży zakończył się jej mecz z Sokołem Starczów. Podopieczni Macieja Wierzbickiego byli zespołem słabszym i nic dziwnego, że nie zdołali wywalczyć w Rudnicy chociażby punktu.
Wieża szybko rozpoczęła strzelanie i z biegiem czasu powiększała przewagę, która po 90. minutach wynosiła pięć goli. Gości stać było tylko na honorowe trafienie autorstwa Marcina Kumeli, dla którego był to dwunasty gol w obecnym sezonie. Po tej victorii Wieża wciąż ma tyle samo punktów ile Gold Niedźwiednik i to właśnie pomiędzy tymi jedenastkami rozegra się walka o awans do „A” – klasy.
Bramki: ??? – Kumela
Henrykowianka pewnie i wysoko pokonała na boisku outsidera rozgrywek ze Starczówka, zwyciężając 6:1. Cztery bramki w tym meczu zdobył Marcin Szczepański, natomiast pozostałe dwie dołożył Łukasz Piękoś.
Na czwartkowym posiedzeniu PPN Kłodzko rywalizacja została jednak zweryfikowana jako walkower dla Harnasia, bowiem bezpośrednio po spotkaniu goście zgłosili sprawdzanie młodego gracza Henrykowianki, który wszedł na końcowe minuty meczu. Okazało się, że zawodnik nie był zarejestrowany i tym samym pierwsze trzy oczka powędrowały na konto Harnasia. Szkoda tylko, że nie były one wywalczone na murawie…
Derbowy pojedynek w Kamieńcu Ząbkowickim zakończył się sromotną porażką miejscowych, którzy przegrali z walczącym o awans do „A” – klasy Goldem Niedźwiednik aż 1:7!
Pojedynek miał bardzo jednostronny przebieg. Przyjezdni na przestrzeni całego meczuprezentowali się dużo lepiej i udowodnili to, strzelając aż siedem goli. Kilka z nich padło po bardzo poważnych błędach defensywy Kolejarza, jednak nie zmienia to faktu, że Gold zasłużył w tym meczu na zwycięstwo. Gospodarzy w spotkaniu stać było tylko na honorową bramkę…
Bramki: ???
Derby na remis! Pojedynek pomiędzy dwiema jedenastkami, które znajdują się tuż za podium zakończył się podziałem punktów, chociaż obie ekipy mogą czuć spory niedosyt, bowiem miały swoje szanse na zdobycie gola dającego trzy oczka.
Rywalizacja sama w sobie była wyrównana. W ekipie Sparty, co stało się już chyba tradycją, po raz kolejny zawodziła skuteczność. Gracze z Dębowca nie pozostawali dłużni swoim rywalom i także marnowali dogodne sytuacje. Remis wydaje się być więc wynikiem, który z obiektywnego punktu widzenia nie powinien krzywdzić nikogo, lecz zawodnicy zarówno jednych i drugich mogą mieć do siebie pretensje o zmarnowane sytuacje.
Bramki: ???
Bezbramkowy remis padł w Laskach w rywalizacji pomiędzy tamtejszym Kłosem, a Przedborowianką Przedborowa. Obie ekipy zawodziły w ataku, a w kilku innych sytuacjach świetnie bronili bramkarze obu jedenastek.
Przed tym pojedynkiem Kłos był faworytem, bowiem nie dość, że zajmował wyższe miejsce w tabeli to grał na własnym boisku, gdzie punkty z niżej notowanymi ekipami traci niezwykle rzadko. Sam pojedynek już od pierwszych minut nie układał się po myśli ekipy z Lasek, bowiem to Przedborowianka sprawiała lepsze wrażenie, lecz brakowało skuteczności. Z upływem czasu mecz zaczął się wyrównywać, Kłos dochodził do głosu, ale także nie potrafił przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść i po 90. minutach wynik brzmiał 0:0. W ramach ciekawostki warto dodać, że dla jednych jak i drugich był to pierwszy mecz w tym sezonie, w którym nie padła bramka.
REKLAMA
REKLAMA
Copyright © 2009-2012 Express-Miejski.pl
Kontakt z nami: kontakt@express-miejski.pl tel. 726 22 10 22
13833371