POWIAT ZĄBKOWICKI » Region
Herdek, 2011-06-14 22:51:12
Orzeł Ząbkowice Śląskie zwycięża w ostatnim pojedynku ligowym, Sparta Ziębice spada do "A" - klasy, zwycięska złotostocka Unia, niespodzianka w Bardzie, Polonia zapewnia sobie czwarte miejsce w lidze, Ślęża Ciepłowody nie zwalnia tempa, natomiast Wieża Rudnica jest już jedną nogą w "A" - klasie, czyli piłkarskie podsumowanie weekendu w powiecie ząbkowickim.
Z III ligą udanie żegna się Orzeł Ząbkowice Śląskie, który w ostatnim meczu pokonał przed własną publicznością trzecią siłę ligi Pogoń Świebodzin 4:2 (1:1). Biało-niebiescy pokazali, że w piłkę grać potrafią, jednak fatalna runda jesienna przesądziła o tym, że gracze z miasta Frankensteina, jeżeli nie wydarzy się nic nieoczekiwanego, za rok rozpoczną rozgrywki na III-ligowym froncie.
Początek pojedynku układał się lepiej dla Orła. To biało-niebiescy byli stroną przeważającą i częściej gościli pod bramką świebodzickiej Pogoni. Znakomitej sytuacji na zdobycie gola nie wykorzystał jednak Aleksander Gadziński, a następnie w dogodnej okazji Krzysztof Czachor zamiast uderzać szukał dogrania wzdłuż bramki i wynik nie uległ zmianie. W drugim kwadransie gry obudziła się dopiero ekipa gości, która wyprowadziła jedną akcję i od razu zamieniła ją na bramkę. 1:0 dla drużyny, która przez pierwsze 25. minut przyglądała się grze miejscowych? Tak, choć wydawało się to niemożliwe, to tak jednak było. Na szczęście gracze Tomasza Stelmacha zdołali odpowiedzieć jeszcze w pierwszej połowie, a rzut wolny pośredni na bramkę zamienił Piotr Woźniak, który od słupka skierował futbolówkę do sieci. Po 45. minutach wynik brzmiał więc 1:1.
W drugiej połowie gra była wyrównana. Obie ekipy próbowały przejąć inicjatywę, ale okazji bramkowych było jak na lekarstwo. Gdy nic nie wskazywało na to, że kibice w meczu ujrzą dużą ilość bramek błąd popełnił Piotr Kowalczyk, a akcję Pogoni na bramkę zamienił Knop. To trafienie podziałało jednak na ząbkowiczan niesamowicie mobilizująco. Biało-niebiescy ruszyli do ataków większą liczbą zawodników i najpierw do wyrównania po celnym strzale z rzutu karnego doprowadził Woźniak, a chwilę później gospodarzy na prowadzenie wyprowadził młodzieżowiec – Bartłomiej Cebula, który popisał się ładnym uderzeniem zza pola karnego. Dzieła zniszczenia trzeciej siły ligi ze Świebodzina dokończył wprowadzony wcześniej Norbert Guła, wykańczając kontrę Orła i ustalając wynik batalii.
Bramki: Woźniak x2, Cebula, Guła – Kruszyński, Knop
Sześć goli obejrzeli kibice w Kłodzku, gdzie miejscowa Nysa przegrała z beniaminkiem ze Złotego Stoku 2:4 (1:1). Podopieczni Wojciecha Dujina pokazali się z bardzo dobrej strony i są coraz bliżej zapewnienia sobie piątego miejsca w pierwszym sezonie w lidze okręgowej, co jest pewnego rodzaju sukcesem zarówno trenera jak i całego zespołu.
Pierwsze minuty rywalizacji zdecydowanie lepiej układały się dla kłodzkiej Nysy. Unia grała słabo, a miejscowi osiągnęli dużą przewagę. W piątej minucie znakomitej okazji nie wykorzystał Kamil Kowalski, jednak w ósmej minucie Marcin Zieliński musiał wyciągać futbolówkę z siatki, a trafienie dla miejscowych uzyskał Marcin Syper, który zachował najwięcej zimnej krwi w polu karnym złotostoczan. Goście po stracie bramki obudzili się i próbowali konstruować akcje, jednak efektów brakowało. W 20. minucie zawodnicy beniaminka po raz pierwszy zagrozili poważnie kłodzkiej bramce i od razu trafili do siatki. Autorem bramki okazał się Piotr Andrzejczuk, który dość szczęśliwie zmieścił piłkę w siatce Jana Borkowskiego. Do przerwy, pomimo kilku groźniejszych okazji, wynik nie uległ już zmianie i wynik, jeśli chodzi o drugie trzy kwadranse, był sprawą otwartą.
Po powrocie na boisko z szatni lepsze wrażenie znów sprawiali kłodczanie. Ich skuteczność w tym meczu, podobnie jak w poprzednich rywalizacjach, wołała jednak o pomstę do nieba. Problemów z wykorzystywaniem swoich sytuacji niemieli za to goście i w 70. minucie zdołali objąć prowadzenie, a gola zdobył Jarosław Śleziak. Podopieczni Wojciecha Dujina poszli za ciosem i po chwili prowadzili już 3:1, jednak w Kłodzku nadzieje na korzystny wynik odżyły po golu Kamila Kowalskiego z 75. minuty gry. Ostatnie słowo w batalii należało jednak do zawodników przyjezdnych – niepilnowany Paweł Szmelter zachował trzeźwość umysłu i ustalił wynik batalii, dając beniaminkowi kolejne trzy oczka! Nysa, mimo iż doznała porażki, to utrzymanie w lidze okręgowej ma pewne, bowiem swój mecz przegrał Włókniarz Kudowa Zdrój.
Bramki: Kowalski, Syper – Szleter, Śleziak, Andrzejczuk, ???
Pieszycka Pogoń okazała się zespołem, który wyleczył wszystkich zagorzałychsympatyków Sparty z pozostania tej drużyny na boiskach ligi okręgowej. Gracze ziębickiej jedenastki ulegli przyjezdnym aż 1:6 i kilkukrotnie ostro faulowali piłkarzy gości, wyładowując emocje, jakie towarzyszyły im po straconych golach.
Rywalizacja była jednostronnym widowiskiem, a nadzieje kibiców Sparty, którzy przybyli na mecz, gasły wraz z kolejnymi golami dla pieszyczan. Goście grali lepiej, prezentowali ładniejszą dla oka piłkę i nie byli na bakier ze skutecznością, pewnie rozprawiając się z ziębicką jedenastką. Ziębiczanie początkowo starali się nawiązać walkę, ale wraz z upływem czasu i pogarszającym się wynikiem uciekali się do brutalnych zagrań. Jedynego gola dla miejscowych zdołał zdobyć Krzysztof Trepka, jednak było to trafienie na otarcie łez.
Sparta od przyszłego sezonu zagra więc w „A” – klasie. Ziębiczanie przed ostatnią kolejką okupują ostatnią lokatę i do miejsca gwarantującego tracą aż sześć oczek…
Bramki: Niedojad x2, Sławomir Gorząd, Sebastian Gorząd, Kołt, Paszkowski
Unia Bardo doznała porażki z niżej notowaną Pogonią Duszniki Zdrój 2:3 (0:2) i przerwała długo trwającą passę meczów bez porażki. Podopieczni Bogusława Zielińskiego po raz kolejny mieli problemy ze skutecznością i nie powiększyli dorobku punktowego.
Niektórzy kibice jeszcze dobrze nie zasiedli na trybunach bardzkiego stadionu, a już byli świadkami bramki. Po wrzucie z autu w pole karne, Marcina Orlikowskiego z bliskiej odległości pokonał gracz Pogoni i goście cieszyli się z prowadzenia. Nie minęło dziesięć minut, a bardzianie przegrywali już różnicą dwóch goli. Dobrze opracowany stały fragment gry przez przyjezdnych na gola dla nich zamienił…Mirosław Włodarczyk, który skierował futbolówkę do własnej siatki i powiększył przewagę ekipy z Dusznik Zdroju. Po tym golu obudzili się w końcu bardzianie i do 45. minuty nieustannie nękali defensywę Pogoni. Swoich okazji nie wykorzystali jednak m.in. Kamil Knych oraz Mirosław Włodarczyk i do przerwy miejscowi przegrywali 0:2.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Znów stroną przeważającą była Unia, ale słaba skuteczność i dobra defensywa gości powodowała, że czas mijał, a efektów bramkowych nie było. Dopiero w końcówce czwartego kwadransa gry honorowe trafienie dla bardzian zdobył wprowadzony w przerwie meczu Marek Cichoń, który uderzył piłkę głową i zmniejszył straty. Gospodarze atakowali i za wszelką cenę chcieli doprowadzić do remisu, zaś Pogoń czyhała na kontry i właśnie po jednej z nich podopieczni Bartłomieja Drozdowskiego (były gracz Orła Ząbkowice Śląskie) zdołali wywalczyć rzut wolny. Ze stałego fragmentu gry na bramkę dobrze uderzał gracz gości, wprowadzony w przerwie Patryk Maślak zdołał sparować piłkę do boku, jednak przy biernej postawie obrońców zawodnik gości najszybciej dopadł do futbolówki i głową wpakował ją do siatki obok bezradnie interweniującego jeszcze golkipera bardzian. Podopieczni Bogusława Zielińskiego znów musieli odrabiać dwubramkową stratę, jednak drugiego gola zdobyli stosunkowo szybko – w polu karnym ręką zagrywał jeden z defensorów Pogoni, a rzut karny na bramkę zamienił Marcin Wacławik. Do końca meczu piłkarze Unii próbowali doprowadzić do wyrównania, przeprowadzając liczne akcje w stronę dusznickiej bramki, jednak wynik do ostatniego gwizdka nie uległ już zmianie. Gospodarze mecz kończyli z przewagą jednego zawodnika, gdyż w 90. minucie gry za drugą żółtą kartkę boisko musiał opuścić pomocnik Pogoni. Pomimo tego trzy oczka pojechały jednak do Dusznik Zdroju i to właśnie piłkarze z tej miejscowości okazali się pierwszymi pogromcami bardzian od przegranego meczu w Lądku półtora miesiąca temu.
Bramki: Wacławik, Cichoń - ???
W pojedynku dwóch Zamków lepsi okazali się podopieczni Arkadiusza Albrechta, którzy pokonali w Trzebieszowicach tamtejszego swojego imiennika 4:2 (2:1). Goście znów na mecz udali się gołą jedenastką, a w ataku z konieczności wystąpił szkoleniowiec juniorów Zamkovii – Sebastian Furtan.
Początek rywalizacji nie zapowiadał, że w meczu ujrzymy aż sześć goli. Przewagę posiadali miejscowi, ale sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo. Goście do głosu po raz pierwszy doszli w siódmej minucie gry i była to ich tak naprawdę pierwsza groźna akcja. Jak się okazało, na tyle skuteczna, że zdołali objąć po niej prowadzenie. Asystę zaliczył Furtan, a bramkę zdobył Krystian Burczak i przyjezdni prowadzili 1:0. Pod koniec pierwszego kwadransu gry przewaga kamienieckiej drużyny wynosiła już dwa gole – asystę tym razem zaliczył Burczak, a w rolę egzekutora wcielił się doświadczony Furtan. Po tym trafieniu do głosu zaczynają dochodzić piłkarze z Trzebieszowic i przed przerwą zdobywają kontaktowego gola po celnym strzale głową. Chwilę później powinno być 2:2, jednak kiks Margasińskiego w porę naprawili obrońcy.
Po przerwie lepiej prezentowali się gospodarze i już w 50. minucie gry mieliśmy 2:2. Futbolówkę za kołnierz golkiperowi z Kamieńca Ząbkowickiego wrzuca zawodnik miejscowych i trzebieszowiczanie odrabiają straty. Ten gol mobilizująco podziałał na podopiecznych Arkadiusza Albrechta, którzy przejęli inicjatywę, jednak Krystian Burczak nie potrafił wykorzystać swoich okazji i wynik nie ulegał zmianie. W końcu jednak Zamkovia dopina swego i po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę do własnej bramki kieruje obrońca gospodarzy, a później kropkę nad „i” stawia Krystian Burczak, który dobija uderzenie Mariusza Deryło i daje Zamkowi z Kamieńca Ząbkowickiego trzy oczka.
Bramki: ??? - Furtan, Burczak x2, samobój
Piasek wysłał w tygodniu pismo do zespołu z Dzierżoniowa, że z powodu braków kadrowych nie przyjedzie na mecz. Dzięki trzem punktom uzyskanym bez gry Lechia II Dzierżoniów awansowała do ligi okręgowej, gratulujemy.
Mecz o życie przegrała ekipa Piasta Jaźwina, która uległa na własnym boisku po wyrównanym meczu Polonii Ząbkowice Śląskie, przegrywając 1:2 (0:2).
Niedzielna batalia była bardzo wyrównana mimo, że oba zespoły w tabeli dzieli przepaść. Początek spotkania był dość nerwowy dla gości. Mogli to wykorzystać gospodarze, jednak nie Arkadiuszowi Dulanowskiemu dopisało szczęście i po próbie lobu futbolówka odbiła się od poprzeczki i opuściła boisko. Ta sytuacja rozbudziła Polonistów, którzy weszli na właściwy tor i rozpoczęli strzelanie. Autorem dwóch goli był Damian Madej, który najpierw wykończył dobrą akcję zespołu, a następnie wykorzystał dogranie Artura Reguły i ustalił wynik po trzech kwadransach na 2:0 dla gości.
Po zmianie stron obraz gry nie zmienił się, przyjezdni próbowali podwyższyć prowadzenie, ale radzili nieskutecznością. Miejscowi próbowali nawiązać wyrównaną walkę i kilkukrtonie byli blisko zdobycia gola, jednak brakowało im szczęścia. W końcu Piast został jednak nagrodzony za walkę i zdołał trafić do siatki, wykorzystując rzut karny. Kontaktowe trafienie podziałało na miejscowych niesamowicie motywująco i szukali oni wyrównania, ale pomimo kilku okazji Arkadiusz Dulanowski nie został pokonany i mecz zakończył się zwycięstwem beniaminka z Ząbkowic Śląskich. Dzięki tej victorii Polonia już przed ostatnią kolejką zapewniła sobie czwarte miejsce w lidze, zaś Piast z Jaźwiny na dzień dzisiejszy zajmuje przedostatnie miejsce ze stratą punktu do lokaty dającej utrzymanie.
Bramki: Madej x2
Błękitni nie przybyli na spotkanie.
Tempa nie zwalnia Ślęża Ciepłowody, która w niedzielne popołudnie po raz kolejny zgarnęła komplet punktów. Tym razem na tarczy wyjeżdżają z Ciepłowód zawodnicy Zielonych Łagiewniki, którzy ulegli gospodarzom różnicą trzech oczek.
Pierwsza połowa wyrównana. Jako pierwsi gola zdobyli zawodnicy z Łagiewnik, a celnym uderzeniem popisał się król strzelców ligi Łukasz Maciejewski, który zza pola karnego strzelił pod poprzeczkę i wyprowadził Zielonych na prowadzenie. Ślęża próbowała odrabiać straty, jednak na wyrównującą bramkę musieliśmy czekać do 34. minuty. Wtedy ładnym uderzeniem głową popisał się Mateusz Stopyra i podopieczni Artura Oczkosia zdobyli pierwszego gola. Remisem zakończyła się także pierwsza odsłona pojedynku, co zwiastowało duże emocje w drugiej połowie meczu.
Drugie 45. minut lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy już sześć minut po wznowieniu gry objęli prowadzenie, a następnie w 54. minucie po golu Krzysztofa Włodarczyka było 3:1. Popularny Pyra w niedzielę został szczęśliwym ojcem, a po golu jego autorstwa kibice mogli zobaczyć niecodzienną cieszynkę – tzw. kołyskę. Niespełna piętnaście minut później Włodarczyk zdobył swoje drugie trafienie i jasnym stało się, że Ślęża w tym meczu punktów nie straci. Cień nadziei gościom na korzystny wynik dał jeszcze Łukasz Maciejewski, ale ostatnie słowo w tej batalii należało do zawodników z Ciepłowód, którzy za sprawą Madeja ustalili wynik batalii na 5:2.
Bramki: Madej, Włodarczyk x2, Stopyra, Zębala – Maciejewski x2
Derby ziemi ząbkowickiej, których w tej lidze nie brakuje, dla Skałek! Piłkarze ze Stolca rozprawili się z Tarnovią Tarnów, zwyciężając 2:0 (0:0) i awansowali na drugie miejsce w tabeli, bowiem Niemczanka Niemcza niespodziewanie poległa w Mąkolnie z tamtejszym Orłem.
Pierwsza połowa nie przyniosła wiele emocji. Obie ekipy próbowały przejąć inicjatywę ichoć lepsze wrażenie sprawiali gracze Skałek to bramek nie oglądaliśmy. Bliżej zdobycia gola byli zawodnicy ze Stolca, jednak zmarnowali dwie doskonałe okazje na objęcie prowadzenia.
Po zmianie stron na boisku zdecydowanie działo się więcej. W końcówce czwartego kwadransa gry na prowadzenie wyszli podopieczni Roberta Kiełbasiewicza. Znakomitym prostopadłym zadaniem Tomasz Dziekański uruchomił Marcina Gniadka, a temu nie pozostało nic innego jak trafić do siatki i wyprowadzić swoją jedenastkę na prowadzenie. Skałki poszły za ciosem i 10. minut później było 2:0. Dalekie wybicie Pawła Kota, futbolówkę głową przebija „Dziekan”, a ta ląduje pod nogami Marcina Wiśniewskiego, który uderza pod poprzeczkę i ustala wynik konfrontacji. Do końca meczu obie ekipy miały jeszcze po co najmniej jednej bramkowej sytuacji, lecz kibice goli już nie zobaczyli i trzy oczka powędrowały na konto Skałek.
Bramki: Wiśniewski, Gniadek
Do niespodzianki sporego kalibru doszło w Mąkolnie, gdzie miejscowy Orzeł rozprawił się z dotychczasowym wiceliderem tabeli – Niemczanką Niemcza, zwyciężając 3:1 (1:0). Gospodarze tego meczu pokrzepieni myślą o utrzymaniu zagrali bardzo dobre spotkanie i odnieśli zasłużone zwycięstwo.
Po pierwszej połowie gospodarze prowadzili 1:0, a w drugiej odsłonie powiększyli przewagę i ostatecznie sięgnęli po bardzo ważne trzy oczka w kontekście utrzymania. Na chwilę obecną Orzeł ma punkt przewagi nad strefą spadkową, a do końca sezonu pozostała jeszcze jedna kolejka, w której Krzysztof Głąb i spółka zagrają z Piławianką Piława Górna. Czy gracze z Mąkolna zdołają wywalczyć awans, a w przyszłym sezonie zagrają o coś więcej aniżeli utrzymanie? Czas pokaże, teraz jednak mogą być bardzo zadowoleni ze swojej postawy w spotkaniu przeciwko wiceliderowi i z niecierpliwością czekać na ostatni mecz tego sezonu.
Bramki: Śleziak, Głąb, Dziatłowicz - ???
Trzech punktów nie wywiózł z Brzeźnicy wicelider tabeli z Domaszkowa, który tylko zremisował z dużo niżej notowanym Cisem 1:1 (1:0). W przekroju całego meczu przewagę mieli przyjezdni, jednak słabo nastawione celowniki spowodowały, że Śnieżnik nie wraca z wyjazdowego meczu z kompletem oczek.
Pierwsza połowa to nerwowa gra obu zespołów, jednak z czasem inicjatywę zaczęli przejmować gospodarze. Efektów po ich akcjach jednak nie było, natomiast Śnieżnik mimo iż atakował rzadziej, to ich próby były groźniejsze i bramka wisiała w powietrzu. Ostatecznie do przerwy futbolówka w siatce znalazła się jeden raz – trafienie zanotowała ekipa Cisu, tuż przed zakończeniem pierwszej części gry, a mocnym uderzeniem z ośmiu metrów popisał się piłkarz miejscowych. Kilka chwil później sędzia zaprosił obie ekipy na przerwę i w Brzeźnicy zaczęło pachnieć niespodzianką.
Po powrocie na boisko od mocnego uderzenia rozpoczął Śnieżnik, który atakował bramkę gospodarzy i szukał wyrównującego trafienia. Po kilku nieudanych próbach w końcu goście doprowadzili do wyrównania za sprawą Damiana Piątkowskiego. Domaszków rzucił się do ataków w poszukiwaniu zwycięskiej bramki, jednak futbolówka więcej razy w bramce Cisu już się nie znalazła, zaś miejscowi także mogli pokusić się o gola dającego trzy oczka, jednak napastnik brzeźniczan w sytuacji sam na sam fatalnie spudłował. Ostatecznie w Brzeźnicy doszło więc do podziału punktów, a młodzi gracze gospodarzy mogą by ć zadowoleni ze swojej postawy i dzielnej walki z wiceliderem tabeli i spadkowiczem z „A” – klasy.
Bramki: ??? – Piątkowski
Kolejne wysokie zwycięstwo notują Czarni z Braszowic, którzy tym razem nie mieli problemu z rozgromieniem grającego od początku w osłabieniu Tornada Ławicy. Gospodarze, choć niżej notowani, prezentowali się na murawie zdecydowanie lepiej, a wynik 4:0 doskonale to odzwierciedla.
Czarni od początku uzyskali dużą przewagę, spychając graczy z Ławicy do defensywy i jeszcze przed przerwą zdołali zdobyć gola, który dał im swobodę i większą pewność siebie. Po zmianie stron mecz nadal był jednostronną batalią, a Czarni pokusili się jeszcze o kolejne trafienia pewnie inkasując trzy oczka.
Bramki: ???
Zabawili się zawodnicy rudnickiej Wieży, którzy rozgromili outsidera ze Starczówka, zwyciężając aż 10:3. Dzięki triumfowi w tym spotkaniu i porażce Golda Niedźwiednik, Wieża w ostatniej kolejce potrzebuje zaledwie punktu, aby móc świętować awans do „A” – klasy.
W spotkaniu z Harnasiem gracze Wieży pokazali, że w ofensywie są zespołem, nie mającym sobie równych i jedyne, co może martwić to aż trzy gole stracone z całkowitym outsiderem ligi. Rudniczanie odnieśli jednak pewne zwycięstwo, a w ofensywie po raz kolejny brylował duet Stachura – Markiel, który zdobył siedem goli.
Bramki: Stachura x4, Markiel x3, Sikorski x3
Ciekawy i emocjonujący przebieg miało niedzielne spotkanie pomiędzy rezerwami ziębickiej Sparty, a Orłem Pomianów Dolny. Mimo, że obie ekipy nie walczą już o nic to spotkanie było bardzo ciekawe i kibice z zapartym tchem mogli śledzić boiskowe wydarzenia.
Pierwsza połowa zdecydowanie pod dyktando ziębickiej jedenastki. Ziębiczanie już w inauguracyjnym kwadransie zdobyli gola na 1:0, a w dalszej części gry podwyższyli prowadzenie. Dwie bramki Smorędy i jedno trafienie Ciupka spowodowało, że do przerwy wynik był 3:0 dla miejscowych, a gdyby sędzia uznał prawidłowo zdobytego gola przez Purzyńskiego to Spartanie prowadziliby różnicą czterech trafień.
Po przerwie do odrabiania strat ruszyli piłkarze Orła. Potrzebowali oni zaledwie piętnastu minut, aby zniwelować straty i doprowadzić do wyrównania. Co więcej, byli stroną przeważającą i byli bliżej objęcia prowadzenia, lecz dobra kontra gospodarzy dała im gola numer cztery, a w końcowej fazie meczu przyjezdnych dobił jeszcze Ciupik i ostatecznie trzy oczka zostały w Ziębicach.
Bramki: Ciupik x2, Smoręda x2, ? - ???
Niesamowicie wdzięczni Interowi Ożary mogą być gracze Wieży Rudnica, bowiem Inter pokonał głównego pretendenta do awansu - Gold Niedźwiednik 2:1 (0:1) i dzięki temu dał rudniczanom trzy oczka przewagi na kolejkę przed końcem rozgrywek.
Pierwsze 45. minut lepiej rozpoczęli goście. Już w początkowej fazie gry świetną akcję na objęcie prowadzenia w obozie Golda zmarnował Marek Wołosz, który przegrał pojedynek sam na sam z Piotrem Gembarą. W odpowiedzi po stronie Interu aktywny tego dnia Szymon Cykro zza szesnastki uderzył w słupek i w dogodnych okazjach mieliśmy remis. W pierwszej odsłonie skuteczny cios zadali jednak gracze Golda – zawodnicy z Niedźwiednika za sprawą Krzysztofa Wołosza objęli w 36. minucie gry prowadzenie i do szatni schodzili z jednobramkową zaliczką.
Druga część gry rozpoczęła się zupełnie inaczej niż pierwsze 45. minut. Ton grze zaczęli nadawać miejscowi i na efekty długo czekać nie trzeba było. Wszystko za sprawą 17-letniego Jacka Sąsiadka, który pokonał golkipera Golda i doprowadził do wyrównania. Inter rzucił się do zmasowanych ataków i już dwie minuty po bramce wyrównującej prowadził. Długim podaniem popisał się Piotr Gembara, a celnym strzałem głową bramkarza z Niedźwiednika zaskoczył jego brat Wojciech i gracze gospodarzy objęli prowadzenie, którego nie oddali już do końca pojedynku. W obozie przyjezdnych najlepszej okazji nie wykorzystał Ireneusz Nowak, który z dystansu trafił w poprzeczkę. Warto wspomnieć, że goście mecz kończyli w dziewiątkę po dwóch czerwonych kartkach dla Wołosza i Przytka.
Bramki: W. Gembara, Sąsiadek – Wołosz
Mylił się ten, kto uważał, że w tym pojedynku może dojść do niespodzianki. Gracze Znicza przegrali na własnym boisku z Henrykowianką i to aż różnicą sześciu goli. W ataku przyjezdnych znów brylował duet Szczepański – Sadowski, który zdobył cztery trafienia.
Mecz bez większej historii, Znicz był zaledwie tłem dla rozgrywającej niezłe zawody Henrykowianki i przegrał zasłużenie, ulegając przyjezdnym w każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła. Zwycięstwo gości mogło być wyższe, jednak golkiper z Lubnowa kilkukrotnie okazywał się lepszy od snajperów z Henrykowa i pomimo siedmiu puszczonych goli nie może mieć do siebie wielkich pretensji.
Bramki: ??? - Piękoś, Szczepański x2, Kozakiewicz, Sadowski x2, Miesiączek
Wyrównaną i ostrą batalię obejrzeli kibice w Byczeniu, gdzie miejscowy Spartakus prowadzony przez Piotra Gutowskiego zwyciężył Przedborowiankę Przedborowa 2:0 (0:0). Wynik tego spotkania mógłby być całkiem inny, jednak goście zmarnowali wiele dogodnych sytuacji do strzelenia gola i mogą mieć do siebie duże pretensje.
Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem, chociaż okazji do zdobycia goli było sporo. Więcej sytuacji mieli co prawda przyjezdni, ale świetnie dysponowany bramkarz miejscowych nie dość, że bronił bardzo dobrze to w kilku sytuacjach dopisało mu szczęście i kibice goli nie oglądali.
Po zmianie stron rywalizacja była już bardziej wyrównana, Spartakus coraz śmielej poczynał sobie w ofensywie i po kilku niewykorzystanych okazjach w końcu zdobył bramkę, a jej autorem okazał się najskuteczniejszy zawodnik miejscowych – Łukasz Szary. Drugie trafienie, niewiele później zanotował Stolarczuk i goście pomimo optycznej przewagi z boiska schodzili pokonani. Dzięki tej victorii Spartakus umocnił się na ósmej pozycji i najprawdopodobniej właśnie na niej zakończy rozgrywki. Przedborowianka jest jedenasta, bez szans na awans do pierwszej dziesiątki ligi.
Na koniec warto wspomnieć o tym, że na mecz dotarło tylko dwóch sędziów, jednak rywalizacja odbyła się zgodnie z planem.
Bramki: Stolarczuk, Szary
Remisem zakończyło się spotkanie pomiędzy Kłosem Laski, a Victorią Dębowiec w przedostatniej kolejce „B” – klasy gr. II. Obie ekipy mogą czuć niedosyt, bo niewiele brakowało, aby któraś z nich przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść, jednak w kluczowych momentach napastnikom brakowało zimnej krwi i w Laskach doszło do podziału oczek.
W przeciągu całej rywalizacji więcej okazji stworzyli sobie miejscowi, jednak Gajek i spółka fatalnie pudłowali w doskonałych sytuacjach. Po kilku zmarnowanych „setkach” w szeregi Kłosa zaczęła wkradać się nerwowość, jednak zdołali oni strzelić gola na 1:0 i do przerwy utrzymała się minimalna przewaga miejscowych.
Strata bramki w końcowej fazie pierwszej odsłony nie podziałała dobrze na Victorię, która wyszła na drugie 45. minut nienajlepiej poukładana, co mogli wykorzystać gracze z Lasek, jednak niesamowicie zawodzili. Z upływem czasu piłkarze z Dębowca zaczęli łapać właściwy rytm i przypomnieli sobie, że są czwartą siłą ligi, wyprowadzając dwie kontry i zdobywając gole. Kłos w drugiej połowie popisał się jednak jeszcze jednym trafieniem i po końcowym gwizdku sędziego wynik brzmiał 2:2.
Bramki: Kurzeja - ???
Lepsi w pojedynku derbowym okazali się zawodnicy Sokoła Starczów, którzy na „kamienieckich dołach” rozprawili się z podopiecznymi Adriana Rydzaka, zwyciężając 1:0.
Zwycięskie trafienie dla przyjezdnych zdobył Krzysztof Burczak.
Pierwsze minuty w tym spotkaniu toczyły się z przewagą miejscowych, którzy częściej utrzymywali się przy piłce i stwarzali większe zagrożenie pod bramką kamienieckiej ekipy. Z upływem czasu mecz zaczął się wyrównać, do głosu zaczęli dochodzić podopieczni Macieja Wierzbickiego, czego efektem był gol z 35. minuty Burczaka. Przed przerwą dobrej okazji w szeregach Sokoła nie wykorzystał jeszcze Dobrowolski, zaś Kolejarz zdobył gola, jednak arbiter odgwizdał pozycję spaloną i po 45. minutach wynik brzmiał 1:0.
Druga połowa była bardzo wyrównana. Obie ekipy nie potrafiły przejąć inicjatywy, tak jak miało to miejsce w pierwszej odsłonie. Sytuacji do zdobycia gola było jak na lekarstwo i kibice nie obejrzeli więcej goli, a bramka Burczaka z trzeciego kwadransa spotkania okazała się trafieniem na wagę trzech oczek.
Bramki: Burczak
Piłkarskie podsumowanie weekendu w powiecie ząbkowickim
2011-06-14 22:51:12
Herdek
Orzeł Ząbkowice Śląskie zwycięża w ostatnim pojedynku ligowym, Sparta Ziębice spada do "A" - klasy, zwycięska złotostocka Unia, niespodzianka w Bardzie, Polonia zapewnia sobie czwarte miejsce w lidze, Ślęża Ciepłowody nie zwalnia tempa, natomiast Wieża Rudnica jest już jedną nogą w "A" - klasie, czyli piłkarskie podsumowanie weekendu w powiecie ząbkowickim.
Re: Piłkarskie podsumowanie weekendu w powiecie ząbkowickim
2011-06-15 22:30:04
gość: ~kibic (78.8.44.*)
A GZIE JEST OPIS MECZU POLONI ZĄBKOWICE Z PIASTEM JAŻWINA
Re: Piłkarskie podsumowanie weekendu w powiecie ząbkowickim
2011-06-16 11:32:26
gość: ~nes (78.8.47.*)
No właśnie ,nie śpimy admin
Re: Piłkarskie podsumowanie weekendu w powiecie ząbkowickim
2011-06-16 22:18:09
gość: ~Herdek (83.5.226.*)
ostatnio dodany post
Dziwnym trafem nie dodał się, ale już jest, dzięki ;)
Re: Piłkarskie podsumowanie weekendu w powiecie ząbkowickim
2011-06-16 19:58:38
gość: ~jnjn (178.56.11.*)
dla lasek oba gole Kurzeja Andrzej.. nie gajek..
REKLAMA
REKLAMA
Copyright © 2009-2012 Express-Miejski.pl
Kontakt z nami: kontakt@express-miejski.pl tel. 726 22 10 22
13833371