Skontaktuj się z nami

SPORT

fot.: sxc.hu / fangol

POWIAT ZĄBKOWICKI » Region

Piłkarskie podsumowanie weekendu w powiecie ząbkowickim

someone. / Express-Miejski.pl, 2011-11-16 17:49:07

Orzeł remisuje z Lechią, Unia Złoty Stok przegrywa i zajmuje miejsce spadkowe, bardzianie przegrywają w hicie kolejki, pewne zwycięstwo Zamka Kamieniec Ząbkowicki, Skałki ogrywają Ślężę, pierwsze trzy punkty Piaska, a Inter znów wraca do fotel lidera, czyli piłkarskie podsumowanie weekendu w powiecie ząbkowickim.

III liga: Lechia Dzierżoniów - Orzeł Ząbkowice Śląskie 2:2 (0:1)

Kolejny mecz bez zwycięstwa zanotowali zawodnicy ząbkowickiego Orła, którzy zremisowali w Dzierżoniowie 2:2 (0:1) z tamtejszą Lechią. Gospodarze przez prawie całą drugą połowę grali w osłabieniu a mimo to...wygrali ją i wywalczyli remis.

Mecz świetnie rozpoczął się dla podopiecznych Tomasza Stelmacha, bowiem już w 15. minucie objęli oni prowadzenie po bardzo dobrym wykończeniu akcji przez Piotra Woźniaka. Goście ruszyli za ciosem i w pierwszej odsłonie mieli jeszcze trzy świetne okazje do podwyższenia wyniku, jednak do gwizdka kończącego pierwszą część gry bramkarz Lechii Malec już nie skapitulował. Miejscowi tylko raz zagrozili bramce Orła, jednak dobrze interweniował Przemysław Kazimierczak.

W drugiej połowie, a konkretniej w 51. minucie gry czerwoną kartką w konsekwencji dwóch żółtych został ukarany Filip Barski i wydawało się, że zwycięstwo gości jest niezagrożone. Nic jednak bardziej mylnego. Lechici w przeciągu kilku minut objęli prowadzenie - najpierw do wyrównania doprowadził strzałem głową Sylwester Kret, a po chwili rzut karny na bramkę zamienił Tobiasz Kuźniewski. Przedostatni kwadrans był barzdo wyrównany, w ostatnim inicjatywę przejęli ząbkowiczanie i na kilka minut przed końcem po dośrodkowaniu doprowadzili do wyrównania za sprawą Tomasza Zielińskiego, który popisał się bardzo ładnym strzałem w okienko z niełatwej pozycji.

W Dzierżoniowie doszło więc do podziału punktów, jednak to goście byli bliżej wygranej i po remisie mogą czuć spory niedosyt...

Bramki: Zieliński, Woźniak - Kuźniewski, Kret

Klasa „O”: Górnik Boguszów Gorce – Unia Złoty Stok 2:0 (1:0)

Po piątkowej porażce z Nysą Kłodzko do dymisji podał się dotychczasowy trener Unii Złoty Stok – Wojciech Dujin, który był jednym z głównych twórców sukcesu, jakim był niewątpliwie awans do ligi okręgowej. W meczu z Górnikiem drużynę poprowadził więc prezes klubu Wojciech Król, jednak zespół przez niego prowadzony doznał kolejnej przegranej…

Spotkanie z broniącymi się przed spadkiem miejscowymi rozpoczęło się dobrze dla gospodarzy, którzy szybko przejęli inicjatywę i sprawiali dużo lepsze wrażenie. Unia osłabiona brakiem wielu graczy przez 20. minut dzielnie odpierała ataki ekipy z Boguszowa Gorce, jednak wtedy po błędzie obrony w sytuacji sam na sam z Arkadiuszem Sadowskim znalazł się atakujący Górnika Maliszewski i szansy na gola nie zmarnował, wyprowadzając swoją jedenastkę na prowadzenie. Do przerwy obie ekipy miały po jednej stuprocentowej okazji – najpierw niewykorzystani jej gospodarze, a w ostatnim kwadransie przed zejściem do szatni Marcin Sury przegrał pojedynek sam na sam z golkiperem rywala.

Po zmianie stron nie uległ zmianie obraz gry. Nadal przeważali gracze z Gorc, a Unia szukała swoich szansach w kontratakach i skupiała się głównie na rozbijaniu ataków rywala. W 70. minucie było jednak już 2:0 po trafieniu Milczarka i jasnym stało się, że trzy oczka najprawdopodobniej powędrują na konto Górników. Złotstoczanie przez ostatni kwadrans zawzięcie walczyli o choćby honorowego gola, lecz w niedzielne popołudnie nie było im dane zdobycie choćby jednego gola i komplet punktów został w Gorcach.
Unia po tej porażce spadła na miejsce czternaste, czyli znajduje się w strefie spadkowej. Różnice w dolnych rejonach są co prawda niewielkie, jednakże kibicom Unii w oczy zaglądać zaczyna powoli widmo spadku, choć przed nami jeszcze cała runda rewanżowa…

„A” – klasa: Zamek Kamieniec Ząbk. – Włókniarz Kudowa Zdrój 2:0 (0:0)

Trzeci mecz z rzędu wygrał Zamek Kamieniec Ząbkowicki, który pokonał spadkowicza z klasy okręgowej – Włókniarza Kudowa Zdrój 2:0 (0:0). Samo spotkanie jednak rozczarowało, dużo było walki w środku pola, a mało sytuacji podbramkowych, czyli tego, co kibice lubią najbardziej.
Przez pierwsze 45. minut ani jedni ani drudzy nie potrafili objąć prowadzenia. W zespole gości najlepszą okazję do objęcia prowadzenia zmarnował Oskar Jaśków, zaś Zamek mógł celebrować zdobycie gola po błędzie bramkarza Włókniarza, jednak uratowała go poprzeczka. Wydawało się, że minimalną przewagę posiadali gospodarze, jednak ich strzały z dystansu nie przynosiły efektów i na przerwę obie ekipy schodziły przy bezbramkowym remisie, a wynik pozostawał sprawą otwartą.

Druga połowa była bardzo podobna. Zarówno jedni jak i drudzy próbowali zdominować środek pola, lecz żadnej z ekip nie udało się to na dłuższy okres czasu. W końcu po rzucie rożnym bramkę strzałem z główki zdobył doświadczony Adrian Szymczak i wyprowadził Zamkovię na prowadzenie. Wynik mógł kilka chwil później podwyższyć Krystian Burczak, jednak zmarnował dogodną sytuację. Gospodarze osiągnęli przewagę i w końcowej  fazie batalii podwyższyli wynik meczu za sprawą Krystiana Burczaka. Włókniarz nie stwarzał większego zagrożenia pod bramką Marcina Margasińskiego, a strzały z dystansu nie mogły zaskoczyć golkipera z Kamieńca Ząbkowickiego. Zamek kontynuuje więc dobrą passę – to pierwsze trzy pojedynki z rzędu wygrane przez ekipę Waldemara Tomasiewicza.
Bramki: Szymczak, Burczak

„A” – klasa: Trojan Lądek Zdrój – Unia Bardo 3:0 (2:0)

Bardzo pewne zwycięstwo odniósł na własnym boisku Trojan Lądek Zdrój, który pokonał w meczu kolejki Unię Bardo. Spotkanie lidera z wiceliderem było przez dłuższy okres czasu jednostronnym widowiskiem, a wynik w pełni odzwierciedla to, co działo się na murawie.

Spotkanie znakomicie rozpoczęło się dla Trojana. Wspierany przez około trzydziestu kibiców zespół objął prowadzenie już w szóstej minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego futbolówka spadła na piąty metr, a niezdecydowanie obrońców Unii i bramkarza wykorzystał Marcin Poświstajło, który uciekł z pod opieki Łukaszowi Idziemu i wślizgiem umieścił piłkę w sieci. Gospodarze poszli za ciosem, atakowali, szukali drugiego gola i prezentowali się dużo lepiej niż piłkarze Bogusława Zielińskiego. Goście wyglądali na przestraszonych, a w pierwszym kwadransie gry zostali dwukrotnie ukarani żółtymi kartkami. W 19. minucie ataki ekipy z Lądka Zdroju przyniosły efekt. Zbyt lekkie zagranie Adama Chorągwickiego do bramkarza Unii, piłkę przejmuje Poświstajło i jest ewidentnie faulowany przez interweniującego Piotra Sójkę. Bardzki bramkarz nieco ucierpiał w tej sytuacji, jednak po udzieleniu pomocy stanął w bramce. Nie zdołał on jednak wyczuć intencji strzelca i Trojan po niewiele ponad kwadransie gry prowadził 2:0. Takim też wynikiem zakończyła się pierwsza odsłona batalii, choć w końcówce gości od straty gola po składnej akcji miejscowych uchronił słupek. W ofensywie bardzianie praktycznie nie istnieli – kilka strzałów z dystansu, z czego jeden celny w 45. minucie oddany przez Macieja Wenta doskonale obrazuje, to co działo się w pojedynku lidera z ekipą zajmującą drugie miejsce.

Po przerwie mecz nie był już tak bardzo jednostronny. Początkowo przewagę posiadał Trojan i po błędzie Damiana Bieńko powinien prowadzić 3:0, jednak Sójkę od kapitulacji znów uratował słupek. Chwilę później golkipera Unii nie uratowało już jednak nic i po dobrym dośrodkowaniu trzeciego gola strzelił Łukasz Porębski. Pewny swego Trojan do końca meczu nie atakował już z takim animuszem, a inicjatywę przejęli bardzianie, którzy mogli pokusić się o honorowe trafienie – najbliżej zdobycia gola był Mirosław Włodarczyk, jednak jego uderzenie z główki trafiło w poprzeczkę. W kilku innych sytuacjach bardzo dobrze interweniował Kamil Bajrak, który po raz kolejny potwierdził, że jest mocnym punktem swojej ekipy i nie dał się pokonać. W końcówce batalii zawodnicy z Lądka Zdroju zdobyli czwartego gola autorstwa Pojświstajło, jednak arbiter boczny wskazał pozycję spaloną i bramka nie została uznana, a już w doliczonym czasie gry za faul w środkowej strefie boiska drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę został ukarany Mirosław Włodarczyk i przez ostatnie dwie minuty goście grali w osłabieniu. Rezultat meczu nie uległ już jednak zmianie, a trzybramkowe zwycięstwo Trojana było w tym meczu jak najbardziej zasłużone.

Ekipa z Lądka Zdroju powiększyła więc przewagę nad Unią do siedmiu punktów, która rundę jesienną zakończyła na drugim miejscu. Za plecami bardzian uplasowała się bystrzycka Polonia.

Bramki: Marcin Poświstajło x2, Ł. Porębski

„A” – klasa: Zamek Trzebieszowice – Wieża Rudnica 3:2 (1:2)

Wieża Rudnica przegrała kolejne spotkanie z rzędu i kończy rundę jesienną na przedostatnim miejscu, czyli w strefie spadkowej. Zespół beniaminka przegrał tym razem w meczu o przysłowiowe sześć punktów z Zamkiem Trzebieszowice, mimo iż na półmetku batalii prowadził 2:1.

Mecz rozpoczął się od szybkiego prowadzenia przez ekipą gospodarzy, która w około 10. minucie spotkania wyszła na prowadzenie za sprawą młodego Bartosza Michniaka. Miejscowi poszli za ciosem i mogli prowadzić wyżej, jednak dobrej sytuacji na strzelenie gola nie wykorzystał jeden z atakujących Zamka. Po początkowo słabej grze w końcu do głosu dochodzą zawodnicy Wieży i najpierw zdobywają gola dającego remis, a po chwili po rzucie karnym obejmują prowadzenie. Zmotywowani rudniczanie szukali trzeciej bramki i prawie ją zdobyli – gospodarzy od straty gola uratował słupek. Do przerwy 1:2.

Po odpoczynku i regeneracji sił znów lepsze wrażenie zaczęli stwarzać trzebieszowiczanie, którzy przeważali w pierwszych piętnastu minutach drugiej połowy i objęli prowadzenie za sprawą Grzegorza Goławskiego. Od tej pory rozpoczęły się wielkie emocje, bowiem żadnej z jedenastek nie zadowalał remis i obie szukały zwycięskiego trafienia. Ostatecznie szczęście uśmiechnęło się do gospodarzy – po uderzeniu z dystansu jednego z piłkarzy Zamka piłka odbija się od poprzeczki, jednak dobitka Grzegorza Tomkiewicza trafia już do sieci i Trzebieszowice objęli prowadzenie, którego nie wypuścili już z rąk i zdobyli niesamowicie cenne trzy oczka w kontekście utrzymania.

Bramki: Michniak, Goławski, Tomkiewicz

„A” – klasa: Piasek Potworów – Victoria Tuszyn 4:3 (1:1)

Pierwsze zwycięstwo w sezonie odniósł Piasek Potworów, który pokonał na własnym boisku Victorią Tuszyn 4:3 (1:1). Podopieczni trenera Zbigniew Steca wykorzystali fakt, że goście w drugich 45. minutach grali w dziesiątkę i zdołali odnieść premierową victorię.

Emocje rozpoczęły się tak naprawdę od 35. minuty, bowiem dopiero wtedy padł pierwszy gol w tym pojedynku. Po błędzie w defensywie gola zdobyli goście i wydawało się, że kolejny pogrom jedenastki z Potworowa stanie się faktem. Tuż przed przerwą doszło jednak do sytuacji kluczowej dla losów pojedynku. Czerwoną kartką został ukarany golkiper z Tuszyna za faul w polu karnym, a jedenastkę wykorzystał Przemysław Rutkowski i doprowadził do wyrównania.

Początkowo po przerwie różnica jednego gracza była praktycznie niezauważalna, tym bardziej, że ku zaskoczeniu wszystkich to goście wyszli na prowadzenie. Z prowadzenia nie cieszyli się długo, bowiem drugiego gola dla Piaska zdobył rezerwowy Piotr Wiatr. Miejscowi uwierzyli, że w tym meczu mogą zdobyć komplet oczek i po rzucie wolnym i ładnym uderzeniu Jacka Pawłowskiego wyszli na prowadzenie. Ten sam zawodnik chwilę później podwyższył wynik na 4:2, popisując się świetnym uderzeniem z dystansu. Gospodarze atakowali i powinni strzelić kolejne gole, jednak w ich szeregach szwankowała skuteczność. Końcówka batalii należała do osłabionych, ale ambitnych piłkarzy Victorii, którzy zdobyli gola po rykoszecie i do ostatnich minut rezultat był sprawą otwartą. Piasek nie wypuścił już jednak trzech oczek i zdobył zasłużone trzy oczka. Kto wie, może jeszcze nie wszystko stracone?

Bramki: Pawłowski x2, Wiatr, Rutkowski – Radziwoń x2, Podleśny

„A” – klasa: Ślęża Ciepłowody – Skałki Stolec 0:3 (0:2)

Skałki Stolec odniosły kolejną victorię i zbliżyły się nieco do zespołów plasujących się za plecami Piławianki Piława. Wynik świadczy o łatwym zwycięstwie, choć wcale ono takie nie było – Ślęża postawiła rywalowi niełatwe warunki i przez większą część meczu tworzyła wyrównany pojedynek, posiadając nawet przewagę.

Mecz fantastycznie rozpoczął się dla Skałek, które już w pierwszej minucie objęły prowadzenie za sprawą byłego gracza Ślęży Krzysztofa Włodarczyka, który pokonał Jakuba Idzi strzałem z bliskiej odległości. Do odrabiania strat rzucili się podopieczni Artura Oczkosia, mieli przewagę, jednak brakowało strzałów, a wszystkie dośrodkowania pewnie wyłapywał Paweł Kot. Goście zadowoleni z wyniku nie kwapili się do ataku, jednak tego dnia byli bardzo skuteczni i większość ich okazji kończyła się golem. Świadczy o tym sytuacja z 40. minuty. Na 16. metrze futbolówkę otrzymał Mariusz Józwiszyn i posłał ją do siatki Idziego, podwyższając prowadzenie. Dwubramkowa zaliczka Skałek utrzymała się po trzech kwadransach gry, a skuteczność w tym meczu podopiecznych Roberta Kiełbasiewicza stała na naprawdę wysokim poziomie. Ślęża posiadała optyczną przewagę, jednak w jej grze było za dużo niedokładności i stąd też miejscowi nie potrafili zdobyć choćby nawet jednego gola.

Po zmianie stron kibice ujrzeli już tylko jedno trafienie. Znów przeważali miejscowi, starali się grać dużo piłką, jednakże w ich obozie panował zbyt duży chaos, który uniemożliwiał skonstruowanie składnych akcji przeciw dobrze grającej obronie Skałek. W 60. minucie po dobitce drugiego gola dla Skałek i trzeciego w meczu zdobywa Krzysztof Włodarczyk i jednocześnie ustala wynik meczu. Wydaje się, że aż trzybramkowa porażka gospodarzy to zbyt duży wymiar kary, jednak w futbolu jedną z najważniejszych rzeczy jest skuteczność, a w ekipie ze Stolca w niedzielne popołudnie stała ona na wysokim poziomie, czego nie można powiedzieć i niżej plasujących się w tabeli graczach Artura Oczkosia.

Bramki: K. Włodarczyk x2, Józwiszyn

„A” – klasa: Orzeł Mąkolno – Bielawianka II Bielawa 3:5 (2:2)

Na nic zdał się hat-trick najskuteczniejszego napastnika w lidze Piotra Satanowskiego. Jego Orzeł Mąkolno przegrał z jednym z kandydatów do awansu z Bielawy wysoko, bo aż 3:5 (2:2). Goście odnieśli zasłużone zwycięstwo, prezentując w przeciągu całego meczu dojrzalszy i po prostu lepszy futbol.

Mecz rozpoczął się zgodnie z przewidywaniami. Zaatakowali gracze przyjezdni i szybko objęli dwubramkowe prowadzenie, a wszystko wskazywało na to, że kolejne bramki są tylko kwestią czasu. Rozluźnienie zawodników z Bielawy wykorzystał jednak niesamowity Piotr Satanowski, który najpierw zdobył gola kontaktowego, a jeszcze przed przerwą zdobył bramkę dającą remis i po 45. minutach wynik brzmiał 2:2.

Po zmianie stron znów optyczną przewagę mieli gości, którzy udokumentowali ją zdobyciem gola numer trzy. Z prowadzenia nie cieszyli się jednak długo, bo ich dobre humory zepsuł zdobyciem trzeciego trafienia Piotr Satanowski. Same gole „Satana” nie przyniosły jednak punktów, albowiem dwa ostatnie słowa w tym pojedynku należały do graczy rezerw Bielawianki, którzy najpierw objęli prowadzenie, a później przysłowiowo dobili Orła, zdobywając piątego gola. Po ciekawym meczu trzy oczka zdobył ostatecznie faworyt, który awansował na trzecią pozycję, zaś gospodarze plasują się w klasyfikacji na miejscu czternastym.

Bramki: Satanowski x3 – Żyłka x3, Góral, Ogrodowicz

"A" - klasa: Polonia Ząbkowice Śląskie - Czarni Sieniawka 0:1

To miały być łatwe punkty, jednak Polonia sprawiła ogromny zawód swoim kibicom i przegrała na własnym boisku ze skalsyfikowanymi w dole tabeli Czarnymi Sieniawka. Ząbkowiczanie nie wykorzystali więc potknięcia Piławianki Piława Górna i nie zbliżyli się do lidera tabeli.

W zaledwie dwunastoosobowym składzie do meczu z Czarnymi Sieniawka przystąpiła Polonia Ząbkowice Śląskie. Spotkanie przez pierwszy kwadrans toczyło się z lekką przewagą miejscowych, goście nastawili się na kontry i po kilku z nich wyczuli swoją szansę i zaczęli przejmować inicjatywę. W 25. minucie po akcji lewą stroną i przypadkowym strzale Arkadiusza Dulanowskiego od straty gola uchroniła poprzeczka i było to pierwsze poważne ostrzeżenie dla gospodarzy. Dziesięć minut później po dobrym dośrodkowaniu z rzutu rożnego futbolówkę z linii bramkowej ząbkowiczan wybił Tomasz Bogaczyński i do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis, choć to Czarni byli bliżej objęcia prowadzenia.
Po zmianie stron także inicjatywę mieli gracze z Sieniawki i w 60. minucie objęli zasłużone prowadzenie. Po raz kolejny goście przedarli się lewą stroną, w bocznym sektorze próbował interweniować Sebastian Hałasowski, jednak Piotr Ławniczak zdołał dograć futbolówkę w stronę bramki. Ta powędrowała wprost do siatki zaskoczonego „Dulana” i niżej sklasyfikowani przyjezdni zdobyli pierwszego i jak się później okazało jedynego gola w tej batalii. Poloniści ruszyli do ataków i byli blisko wywalczenia rzutu karnego, jednak arbiter nie dopatrzył się faulu na Pawle Raku, który według większości był zatrzymywany w sposób niezgodny z przepisami. Co więcej, drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką został w tej sytuacji ukarany Sławomir Krocz, który nie mógł pogodzić się z tym, że arbiter nakazał grać dalej. Gospodarze grający w dziesiątkę posiadali przewagę, lecz nie potrafili udokumentować jej golem i trzy oczka powędrowały na konto Czarnych, którzy w końcówce mogli zdobyć jeszcze drugiego gola, lecz napastnik gości w sytuacji sam na sam posłał piłkę obok bramki…

Bramka: Ławniczak

„A” – klasa: Sparta Ziębice – Zieloni Łagiewniki 2:1 (1:0)

Po dość ciekawym widowisku trzy oczka zdobył spadkowicz z klasy okręgowej – Sparta Ziębice. Piłkarze miejscowych wykorzystali potknięcia drużyn z czołówki tabeli i awansowali na drugie miejsce, mając do lidera z Piławy Górnej sześć punktów straty.

Od pierwszych minut zarysowała się przewaga ziębiczan, Zieloni ograniczali się do defensywy i tylko raz poważnie zagrozili bramce Spartan. Gospodarze zaś jak najszybciej chcieli zdobyć gola i objąć prowadzenie. Swój cel zdołali zrealizować w pierwszych 45. minutach, a do siatki rywali trafił Łukasz Bar, wykorzystując sytuację sam na sam ze Szczurowskim. Po chwili w dobrej sytuacji znalazł się jeszcze Krzysztof Trepka, lecz tym razem górą w sytuacji jeden na jeden był golkiper z Łagiewnik.

Po zmianie stron ziębiczanie znów szybko chcieli strzelić drugiego gola, dzięki czemu mogliby spokojnie kontrolować boiskowe wydarzenia. Ta sztuka udała im się za sprawą Przemysława Palmowskiego, który strzelił drugiego gola dla Sparty i podwyższył prowadzenie. Wydawało się, że miejscowym strata punktów w tym meczu już nie grozi, jednak Zieloni na dziesięć minut przed końcowym gwizdkiem po błędzie defensora gospodarzy zdobyli bramkę kontaktową i ostatnie minuty były bardzo emocjonujące. Ku uciesze większości fanów Spartanie zdołali dowieźć korzystny wynik do ostatniego gwizdka arbitra i zgarnęli trzy oczka, wciąż zachowując realne szanse na awans do ligi okręgowej.

Bramki: Palmowski, Bar - Kamiński

„A” – klasa: Błękitni Niedźwiedź – Tarnovia Tarnów 0:1 (0:0)

Ciekawy mecz w niedzielne popołudnie – były zespół trenera Grzegorza Pierzaka z Niedźwiedzia podejmował na własnym boisku jego obecnego pracodawcę Tarnovię Tarnów. Lepsi okazali się goście, którzy zdołali strzelić jednego gola i wywieźli ważne trzy oczka z ciężkiego terenu. Dla Błękitnych był to szósty mecz bez zwycięstwa.

Samo spotkanie nie było ciekawym widowiskiem. Dużo gry i walki w środku pola spowodowało, że okazji do zdobycia gola było jak na lekarstwo. Optyczną przewagę mieli goście, jednak Błękitni dobrze grali w defensywie, a braki techniczne nadrabiali wolą walki. Mimo jednak tego popełnili dwa rażące błędy, po których gracze Grzegorza Pierzaka powinni prowadzić. Dwukrotnie do siatki nie trafił jednak Ernest Łotysz i do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis. Z upływem czasu wydawało się, że dwie „setki” zmarnowane przez Łotysza mogą się zemścić i Tarnovia nie zdobędzie kompletu oczek, jednak w około 70. minucie gościom z pomocą przyszedł defensor Błękitnych Łukasz Kostrzewski, który po dośrodkowaniu w pole karne tak niefortunnie wybijał futbolówkę, że pokonał własnego golkipera. Jak się później okazało, było to jedyne trafienie w tym pojedynku i po ciężkim spotkaniu, w którym dużo było walki i ostrych starć lepsi okazali się piłkarze z Tarnowa i dopisali na swoje konto kolejny komplet punktów.

Bramka: samobó

„B” – klasa: Unia II Złoty Stok – Spartakus Byczeń 1:4 (0:3)

Po wysoko przegranym meczu z Orłem Pomianów Dolny, Spartakus jechał na mecz do Płonicy, gdzie swoje spotkania rozgrywa Unia II Złoty Stok w celu zrehabilitowania się za tę porażkę. Cel podopieczni Piotra Gutowskiego zrealizowali w 100% i do swojego konta dopisali trzy oczka.

Pojedynek został rozstrzygnięty już w zasadzie w pierwszej połowie batalii. Spartakus od początku osiągnął przewagę i pierwszego gola zdobył po rzucie z autu i strzale głową. Druga bramka dla gości padła również po tym samym stałym fragmencie gry. Przyjezdni wykorzystali fakt, że boisko w Płonicy do najszerszych nie należy i zdobyli dwie pierwsze bramki w dość niecodzienny sposób. Przed przerwą Spartakus dołożył trzecie trafienie, tym razem po dobrej akcji i dośrodkowaniu w pole karne. Unia w pierwszej odsłonie poza dwoma dobrymi okazjami do zdobycia gola i uderzeniu w słupek z rzutu wolnego była raczej ekipą optycznie słabszą i nic dziwnego, że do przerwy przegrywała.

Druga połowa była wyrównana. Goście zadowoleni z korzystnego wyniku grali spokojnie, nie forsowali tempa, a w dodatku zdołali jeszcze dorzucić gola numer cztery. Złotostoczanie, którzy mimo niekorzystnego wyniku dość ambitnie walczyli do ostatnich minut zdołali strzelić honorową bramkę po uderzeniu z rzutu wolnego. Wydaje się, że rzuty wolne z okolicy 20. metra to najgroźniejsza broń rezerw Unii, jednak nie jest ona na tyle skuteczna, aby w większości meczów dawała punkty…

Bramki: ???

„B” – klasa: Przedborowianka Przedborowa – Inter Ożary 0:3 (0:1)

Zapewne gracze Przedborowianki nie tak wyobrażali sobie mecz z wiceliderem z Ożar. Goście od początku do końca byli stroną przeważającą i słusznie pokonali miejscowych, którzy rozegrali słabe spotkanie i zasłużenie doznali kolejnej ligowej porażki.

Trzybramkowe zwycięstwo gości to jeden z niższych wymiarów kary – przewaga podopiecznych Jana Przystajko była nieustająca. Goście grali dobrze w defensywie, a i w ataku prezentowali się nieźle, jednak szwankowała skuteczność. Do przerwy piłkarze z Ożar prowadzili 1:0 po trafieniu z rzutu wolnego, a w około 30. minucie przy stanie 0:0 rzutu karnego nie wykorzystał Wojciech Gembara.
Po zmianie stron obraz gry wyglądał bardzo podobnie. Inter na drugą część meczu wyszedł bardzo skupiony i zmobilizowany, a efektem tego było drugie trafienie. Chwilę później było już 3:0 i wydawało się, że kolejny pogrom, jaki ożarowianie stworzą rywalowi jest tylko kwestią czasu. Wówczas jednak przyjezdni zaczęli marnować dobre sytuacje i wynik ustalony w około 60. minucie utrzymał się do końca pojedynku. Jak mówią gracze gości, najważniejsze są trzy punkty i awans na pozycję lidera, bowiem Victoria w tej kolejce pauzowała. Piłkarzy z Ożar pauza czeka w nadchodzącej kolejce, zaś ekipa z Dębowca będzie walczyła o powrót na miejsce lidera w meczu kolejki z Czarnymi Braszowice.

Bramki: Trybulec, Chrobak, Skotniczy

„B” – klasa: Cis Brzeźnica – Orzeł Pomianów Dolny 3:1 (1:0)

Nie przestają zaskakiwać gracze Cisu Brzeźnica, którzy zwyciężyli kolejny mecz pod wodzą Grzegorza Bartmana. Tym razem brzeźniczanie pokonali na własnym boisku sąsiada z tabeli – Orzeł Pomianów Dolny 3:1 (1:0). Dzięki tej victorii Cis umocnił się na szóstym miejscu, a na własnym boisku zdobył 15 pkt na 18 możliwych!

Pierwsza połowa nie była porywającym widowiskiem. Dużo ostrej walki w środku pola spowodowało, że graczom jednych i drugich zaczęły puszczać nerwy i dochodziło do niepotrzebnych pyskówek. Jedynego gola w tej części gry zdobyli gospodarze, a jego autorem był w 30. minucie Łukasz Poręba, który w zamieszaniu podbramkowym z najbliższej odległości trafił do sieci. Lepsze ogólne wrażenie sprawiał Orzeł, jednak wynik był korzystny dla ekipy z Brzeźnicy.
Czwarty kwadrans pojedynku to także przewaga Orła, który grał lepiej i zasługiwał na gola. Gdy wszystko wskazywało na to, że goście lada moment wyrównają stan gry, coraz lepiej zaczęli grać miejscowi, którzy złapali drugi oddech, przetrwali ataki rywala i zdołali odpowiedzieć kilkoma groźnymi akcjami. Po jednej z nich, w 66. minucie pojedynku do siatki gości strzelił Grzegorz Bartman, który pokonał bramkarza ładnym uderzeniem z dystansu pod poprzeczkę. Niespełna dziesięć minut później po faulu i szybko rozegranym rzucie wolnym Cis zdobył trzeciego gola autorstwa Piotra Piątkiewicza i jasnym stało się, że trzy oczka zostaną w Brzeźnicy. Orzeł mimo przewagi stać było tylko na jedno trafienie – w 83. minucie gry z rzutu wolnego. Do końca rywalizacji wynik nie uległ już zmianie, a kolejna victoria brzeźniczan stała się faktem.

Bramki: Ł. Poręba, Bartman, Piotr Pietkiewicz - ???

„B” – klasa: Czarni Braszowice – Henrykowianka Henryków 4:1

Wysokiego tempa nie zwalniają piłkarze Czarnych Braszowice, którzy w niedzielne popołudnie odprawili z kwitkiem kolejnego rywala. Tym razem miejscowi okazali się lepsi od Henrykowianki Henryków i zwyciężyli pewnie, różnicą trzech trafień.
Mecz z Henrykowianką miał być pierwszym poważnym sprawdzianem Czarnych i wypadł bardzo pozytywnie. Na własnym boisku braszowiczanie nie pozostawili złudzeń i odnieśli bardzo pewne zwycięstwo, przeważając przez praktycznie całe spotkanie. Henrykowianie poza kilkoma akcjami i golem byli tłem dla nieźle grającej ekipy Czarnych, która w tym sezonie może okazać się jednym z pozytywnych zaskoczeń i wywalczyć awans do wyższej ligi, bowiem różnice w „czubie” tabeli na półmetku rozgrywek są bardzo minimalne.
Bramki: ???

„B” – klasa: Sokół Starczów – Gold Niedźwiednik 1:0 (1:0)

W meczu dwóch ekip zajmujące bardzo podobne miejsca w klasyfikacji lepsi okazali się piłkarze Sokoła Starczów, którzy zdołali utrzymać jednobramkową przewagę z pierwszej połowy do końca rywalizacji i dzięki temu zdobyli trzy oczka.

Po piątkowych problemach z zebraniem jedenastki, w niedzielę Sokół przystąpił do meczu w dwunastoosobowej kadrze. Piłkarze Macieja Wierzbickiego chcieli zamazać plamę po nieudanym występie przeciwko Interowi Ożary i zdobyć trzy oczka. O ile sama rywalizacja nie stała na najwyższym poziomie, o tyle zwycięskie trafienie zdobyte w drugim kwadransie gry przez Adama Pisarka było golem, jakiego nie powstydziłby się żaden gracz. Pomocnik gości zdecydował się na uderzenie zza pola karnego i ładnym strzałem pokonał bezradnego golkipera Golda. Co ciekawe, w poprzednim sezonie Pisarek także zdobył gola przeciwko graczom z Niedźwiednika, czyżby miał on jakiś patent na pokonywanie bramkarza tejże drużyny?

Sam mecz przez 90. minut był bardzo wyrównany, a o wygranej miejscowych zadecydował jeden świetny strzał. Obie ekipy prezentowały podobny poziom i zarówno jedni jak i drudzy zmarnowali liczne okazje do zdobycia goli. Trzy punkty wędrują jednak tylko na konto Sokoła, który zrównał się punktami ze swoim niedzielnym rywalem. Obie jedenastki po 13. kolejkach zgromadziły na swoim koncie po 17. punktów.

„B” – klasa: Sparta II Ziębice – Harnaś Starczówek 8:1

Pewnym i zasłużonym zwycięstwem Sparty II Ziębice zakończył się mecz z outsiderem ze Starczówka. Harnaś po remisie w ostatniej kolejce ze Zniczem Lubnów jechał do Ziębic z nadzieją sprawienia niespodzianki, jednak był zespołem zdecydowanie słabszym i przegrał zasłużenie.

W tym sezonie Sparta na własnym boisku jeszcze nie przegrała, a punkty tracił tu m.in. ówczesny lider – Inter Ożary. W meczu z ostatnim w tabeli Harnasiem strata oczek była niedopuszczalna, o czym wiedzieli zarówno zawodnicy jak i kibice. Już od początku pojedynku widać było różnicę klas dzielącą obie jedenastki. Harnaś z rzadka przedostawał się pod bramkę ziębiczan i piłkę przy nodze także miał przez dużo krótszy okres gry. Wynik jest więc adekwatny do wydarzeń boiskowych, a honorowe trafienie Harnasia wynagrodziło im starania, bo mimo niekorzystnego wyniku ambicji i walki graczom gości odmówić nie można.

Bramki: Smoręda x4, Lach x3, Zając

W zaledwie dwunastoosobowym składzie do meczu z Czarnymi Sieniawka przystąpiła Polonia Ząbkowice Śląskie. Spotkanie przez pierwszy kwadrans toczyło się z lekką przewagą miejscowych, goście nastawili się na kontry i po kilku z nich wyczuli swoją szansę i zaczęli przejmować inicjatywę. W 25. minucie po akcji lewą stroną i przypadkowym strzale Arkadiusza Dulanowskiego od straty gola uchroniła poprzeczka i było to pierwsze poważne ostrzeżenie dla gospodarzy. Dziesięć minut później po dobrym dośrodkowaniu z rzutu rożnego futbolówkę z linii bramkowej ząbkowiczan wybił Tomasz Bogaczyński i do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis, choć to Czarni byli bliżej objęcia prowadzenia.

Po zmianie stron także inicjatywę mieli gracze z Sieniawki i w 60. minucie objęli zasłużone prowadzenie. Po raz kolejny goście przedarli się lewą stroną, w bocznym sektorze próbował interweniować Sebastian Hałasowski, jednak Piotr Ławniczak zdołał dograć futbolówkę w stronę bramki. Ta powędrowała wprost do siatki zaskoczonego „Dulana” i niżej sklasyfikowani przyjezdni zdobyli pierwszego i jak się później okazało jedynego gola w tej batalii. Poloniści ruszyli do ataków i byli blisko wywalczenia rzutu karnego, jednak arbiter nie dopatrzył się faulu na Pawle Raku, który według większości był zatrzymywany w sposób niezgodny z przepisami. Co więcej, drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką został w tej sytuacji ukarany Sławomir Krocz, który nie mógł pogodzić się z tym, że arbiter nakazał grać dalej. Gospodarze grający w dziesiątkę posiadali przewagę, lecz nie potrafili udokumentować jej golem i trzy oczka powędrowały na konto Czarnych, którzy w końcówce mogli zdobyć jeszcze drugiego gola, lecz napastnik gości w sytuacji sam na sam posłał piłkę obok bramki…

Komentarze + DODAJ KOMENTARZ

  • Piłkarskie podsumowanie weekendu w powiecie ząbkowickim

    2011-11-16 17:49:07

    someone. / Express-Miejski.pl

    Orzeł remisuje z Lechią, Unia Złoty Stok przegrywa i zajmuje miejsce spadkowe, bardzianie przegrywają w hicie kolejki, pewne zwycięstwo Zamka Kamieniec Ząbkowicki, Skałki ogrywają Ślężę, pierwsze trzy punkty Piaska, a Inter znów wraca do fotel lidera, czyli piłkarskie podsumowanie weekendu w powiecie ząbkowickim.

  • Re: Piłkarskie podsumowanie weekendu w powiecie ząbkowickim

    2011-11-16 21:56:05

    gość: ~ząbkowiczanin (62.141.210.*)

    A gdzie opis Polonii Ząbkowice???

  • Re: Piłkarskie podsumowanie weekendu w powiecie ząbkowickim

    2011-11-17 11:27:00

    gość: ~ZKS UNIA (88.156.95.*)

    ostatnio dodany post

    Wojtek wracaj na stanowisko to nie twoja wina !! trzeba zrobic kilka wzmocnien i na wiosne wyjdziemy z kryzysu !! do boju :)

REKLAMA

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

POLECANE NA FEJSIKU

 

REKLAMA

Copyright © 2009-2012 Express-Miejski.pl

Kontakt z nami: kontakt@express-miejski.pl tel. 726 22 10 22 GG 13833371